| - Uciekaj Brog, nie mamy z nimi szans! Biegnij do Procambur! - ryknął Belegris. Wiedział, że długo nie wytrzyma w walce z goblinami, więc postanowił uciec. Czuł jak narasta w nim gniew. Może dlatego, że przeciwnicy mieli tak przytłaczającą przewagę, może dlatego, że nie miał za dużych szans na ujście z tego starcia cało, czuł jak ta złość przeradza się we wściekłość. Do tego wszystkiego doszedł jeszcze Elran uciekający samotnie i zostawiający go wraz z Brogiem na pastwę losu. Chociaż tak naprawdę dlaczego miałby zostać z nimi? Przecież nie mieli najmniejszych szans, goblinów było prawie dziesięć razy więcej. Ich jedyną możliwością na przeżycie była ucieczka, a to, czy uciekną razem, czy osobno, nie grało roli. Belegris zamarkował cios w jednego z zielonoskórych i skręcając się w uniku przed długą włócznią kolejnego, pobiegł ile sił w nogach przez las. Gobliny nie były tak szybkie jak on, a w lesie poruszał się niemal z taką samą łatwością jak po udeptanym trakcie, więc raczej nie mogły go dogonić. Obawiał się jedynie wilczych jeźdźców, którzy mieli większe szanse na to, żeby go dopaść. Mimo to jednak bardziej niż o siebie martwił się o Broga. Krasnolud nie był tak szybki jak on, a gobliny na wilkach były bliżej niego niż Belegrisa.
__________________ Magia nigdy nie zostanie w pełni poznana i ujarzmiona. Z każdym nowym dniem przychodzi kolejne odkrycie, każdego dnia śmiało wydeptywana jest nowa ścieżka, którą podążają zarówno doświadczeni magowie, jak i kompletni nowicjusze. Mogą podążać nią do końca swojego życia. Mogą też zakończyć swoje życie na samym jej początku. |