| Nie zgodzę się z opinią nt Gantz. Elementy erotyczne tam akurat najmniej spłycały (choć wielką wartością dodaną nie były, były po prostu graniem pod publiczkę), znacznie bardziej raziły poważniejsze wady: Kei Kurono jako antybohater, jego kumpel Wielki Szlachetny Masato oraz panna bez cienia poczucia własnej wartości, czyli brak ciekawej obsady. Panna Wielkie Cycki sprowadza się właśnie do tego. Większy wpływ na fabułę ma jej biust niż wszystko to, co ona sobą reprezentuje i zrobi.
Do tego nieustające "on ma prawo do życia" jakie kołacze się w głowie każdego bohatera Gantz (z jednym cudownym wyjątkiem ucznia gimnazjum, który jest jedyną normalną tam postacią). Kołacze się ta myśl szlachetna zwłaszcza wtedy, gdy potwór z prawem do życia morduje trzy osoby na ich oczach, ot tak, bo zupa była za słona. Ale, jako, że ma prawo do życia, to bohaterowie szlachetnie opuszczają broń, nawet jeśli są numerem cztery na liście do eksterminacji.
Szlachetność ta ma chyba poruszyć widzów i pokazać im dobroć bohaterów. Niestety scenarzyści pomylili dobroć z idiotyzmem lub brakiem instynktu samozachowawczego, jeśliby mnie kto pytał.
PS. Gantz manga jest ciekawszy, choć i tam nie jest pozbawiony wad anime (a konkretnie wad głównych bohaterów).
PPS. Jeśli ktoś chce oglądać Gantza, warto by wiedział, że nie ma toto sensownego zakończenia. Żadne z istotnych pytań nie zostaje rozwiązane, a konkluzja, jaką z zakończenia można wyciągnąć mnie osobiście zirytowała.
Ostatnio edytowane przez Tammo : 02-01-2008 o 10:54.
Powód: j.w.
|