| Fajnie się zaczyna - pomyślał Borlath, słysząc początki rozmowy elfki z barmanem. - Ten barman chyba jest głupi...
Nie da się ukryć, że próba wciśnięcia Lili takiej ciemnoty, jak parę ziemniaków za trzy złote monety, była oznaką dość znacznego zastoju pracy szarych komórek...
Głupawy uśmiech barmana i jego wlepione w biust elfki spojrzenie potwierdzało negatywną opinię Borlatha o tym człowieku. Czy on myśli, że jej rozum poszedł w biust?
Nie spodziewał się otrzymać odpowiedzi od barmana, ale dalszy przebieg akcji dopowiedział, co trzeba. Czyli udzielił wyczerpującej odpowiedzi.
Barman okazał się nie dość, że głupi, to jeszcze na dodatek głuchy. Po zajściu, jakie miało miejsce przed chwilą i awanturze, jaką wywołało użycie pewnego zdrobnienia, mężczyzna stojący za ladą mógł się powstrzymać przed wypowiadaniem tegoż zdrobnienia na głos.
Drgająca powieka elfki stanowiła dostateczne ostrzeżenie dla każdego. Tylko nie dla barmana, który, pechowo, stał za plecami dziewczyny.
Borlah zerwał się z miejsca, by powstrzymać elfkę, ale nie zdążył. Piękny sierpowy - pomyślał, zatrzymując się w połowie drogi do lady.
Nos barmana zdecydowanie się spłaszczył. Bardziej, niż mój - przemknęło Borlathowi przez głowę.
Było już za późno na jakąkolwiek interwencję. Wysoka lada nie przeszkodziła elfce w kontynuowaniu rękoczynów. Siedząc okrakiem na barmanie ku uciesze (lub niezadowoleniu) licznej widowni Lilium uczyła barmana dobrych manier i szacunku dla płci pięknej.
- 10 sztuk złota na elfkę - zawołał Borlath, chcąc nieco podnieść poziom imprezy.
Jednak, ku jego rozczarowaniu, nikt nie podjął stawki. Być może dlatego, że poziom klas obojga przeciwników by nieco nierówny...
Borlath stanął w pewnej odległości od walczących i z zadowoleniem obserwował dalszy przebieg akcji. To musiało zaboleć - pomyślał krzywiąc się odruchowo, gdy elfka zakończyła pojedynek celnym kopnięciem, po którym barman zgiął się w pół. Najlepiej by było, gdyby teraz...
Nie dokończył myśli. Tak jak sądził, elfka przeprosiła... To dobre wychowanie kiedyś ją zgubi - pomyślał.
Na szczęście barman nie miał sił na rewanż i ograniczył się tylko do obrazowego wypowiadania opinii o swej przeciwniczce.
Widząc, że elfka rusza w stronę drzwi, ciągnąc za sobą Otta, Borlath pogratulował jej, w myślach, rzecz jasna, rozsądku. Dłuższe przebywanie w gospodzie mogło być niebezpieczne. Dla otoczenia...
Borlath spojrzał na barmana. - Dziękuję za piwo - powiedział.
Nie czekając na odpowiedź opuścił pomieszczenie. Wolał, by barman nie skojarzył go zbyt szybko z elfką, która udzieliła mu bolesnej lekcji.
Łatwo było znaleźć elfkę, która, ku zdziwieniu Borlatha, nie odeszła zbyt daleko. Co on, na jej miejscu, na pewno by zrobił.
Usiadł koło niej i powiedział:
- Proponowałbym wyruszyć do Dolliran, skoro Otto skończył jeść. Nawet nie czekając na resztę.
Obawiał się, że gdy barman dojdzie do siebie wezwie straż i oskarży elfkę o pobicie i molestowanie. A z elfką pójdą siedzieć jej wspólnicy...
Uśmiechnął się do swych myśli, trochę krzywo, a potem stwierdził:
- To było piękna walka. Gratuluję wygranej.
Uścisnął dłoń elfki z widocznymi na twarzy wyrazami uznania.
- A, tak swoją drogą, Lilium, możesz powiedzieć, czemu tak bardzo nie lubisz tego nieszczęsnego zdrobnienia? - Jeśli, oczywiście, za bardzo się nie zdenerwujesz - dodał. |