Across The Universe
Ostatnio tak się złożyło, że oglądam dość sporo ale niestety niekoniecznie tego dobrego kina. A do "dobrych" filmów a z całą pewnością tych ostatnio najciekawszych można zaliczyć "Across The Universe" który był dość dobrze reklamowany w Polsce ale wiadomo ze względu na swoją formę mógł przyciągnąć raczej tylko fanów muzyki i to dość konkretnej. Nic dziwnego gdyż jest to film muzyczny w którym więcej jest tekstów piosenek niż dialogów. Jest oczywiście fabuła, ale największe znaczenie mają tu piosenki z repertuaru "The Beatles" coverowanie przez moim zdaniem osoby, które naprawdę wiedzą jak się do tego zabrać. I mimo, że nie przepadam raczej za musicalami to do tego filmu podchodziłem można powiedzieć nastawieniem dość optymistycznym słysząc dość pochlebne opinie. Kontaktu z tą muzyką nie miałem wcześniej zbyt wiele to jednak po niespełna dwóch godzinach byłem już jej fanem. Jeśli miałbym porównać do czegoś ten film to chyba byłoby to słynne "The Wall" Pink Floydów, mimo że "Across The Universe" nie jest aż tak dobry, nie zawiera tyle ukrytych przesłań co ten drugi film to i tak ogląda się go z przyjemnością a nawiązań do różnych spraw i samego zespołu z Liverpoolu znalazłem dość sporo. Piosenki pojawiają się akurat wtedy kiedy powinny i w pewnym momencie odbiorca czeka już tylko na nie. Gościnnie pojawia się tu także lider zespołu U2 Bono co było dla mnie dość miłą niespodzianką. Jedyny zarzut jaki mam to być może tylko taki, że nie skupiono się tu tak bardzo na postaciach, że można się z nimi identyfikować i pozostawiono kilka niejasnych wątków, jednak chyba był to efekt zamierzony. Czekam na wersje DVD która pewnie nie wyjdzie za prędko, ponieważ myślę, że jest to jeden z takich filmów które można oglądać spokojnie co jakiś czas bez poczucia znudzenia. Łatwy w odbiorze i bardzo ciepły film z przesłaniem. Gorąco polecam i fanom Beatlesów jak i tym którzy nie wiedzą zbyt dużo o tej niesamowitej muzyce.