| Wpierw chyba należy sobie zadać pytanie:
Czym jest miłość? – a to chyba może stanowić zupełnie odrębny temat. Skupiając się zatem na subiektywnych odczuciach i własnej definicji tego uczucia, wypowiem się tak:
Miłość w Świecie Mroku ma prawo bytu, szczególnie w przypadku istot, które nie potrafią pogodzić się z utratą człowieczeństwa i łapią się każdego ludzkiego uczucia, każdej cząstki, która tworzyła dawne życie...
To w przypadku młodych istot mroku, a co ze starymi? Myślę, że stary wampir czy inna istota nadnaturalna również może się zakochać, odkrywając w sobie dawne, uśpione tęsknoty. On przecież również był młody, również musiał się pogodzić ze zmianami, których może wcale nie chciał. Tak więc jeśli chodzi o okoliczności, to przede wszystkim za przyczynę tego, że mroczni chcą kochać i potrafią, wskazywałabym ich połączenie z ludzką naturą i tęsknotą za tym, co w człowieczej egzystencji było piękne.
Nikt przecież nie chce być sam, choć jak wiadomo – mroczne byty są niejako skazane na wieczną samotność. Nawet, jeśli kochają, to mając świadomość przemijającego czasu, nie są w stanie o nim zapomnieć i pogrążyć się w swym szczęściu.
Inna sprawa, to postać owej miłości. Omawiane uczucie to nie tylko namiętność, tęsknota i czułości, to również szare, codzienne życie, gdzie dwie istoty potrafią współistnieć bez dodatkowych bodźców ze strony otoczenia, bo mają swój własny świat – świat, który z czasem może stać się duszący i za mały.
Nie jest trudno kochać, gdy o uczucie trzeba walczyć, gdy jest się zawieszonym wciąż pomiędzy euforią a tęsknotą, o wiele trudniej natomiast podsycać ogień, gdy już się osiągnęło swój cel – żyjąc razem, aż do śmierci... Ta kwestia już nie dotyczy WoDnych bytów – one nie mają jak zasmakować codzienności. W uproszeniu: ich codzienność, to nasza niecodzienność, dlatego uważam, że szalona, ślepa miłość w Świecie Mroku jest możliwa (jak w filmach). Przy czym jest ona jakby niepełna (bo nie ma w niej spokoju), przez co nierozerwalnie związana ze smutkiem. |