| Postać o długich, czarnych włosach, haczykowatym nosie i ubraniu najwyraźniej starszym od samego właściciela stanęła niemal na środku obozu. Jego trupio blada cera powodowała że nie wyglądał on na kogoś miłego a im bardziej się ściemniało tym bardziej odnosiło się wrażenie że to nie człowiek, lecz zwykły trup słaniający się na nogach.
Zaczął rozglądać się błędnym wzrokiem po obozie.
*Ania...może tu jest*
W jego oczach po raz pierwszy od dłuższego czasu zabłysnęła jakaś iskra, po raz pierwszy od dawna wzrok przestał byc obojętny, wróciła chęć życia...
Spojrzenie Kruka padło na ludzi siedzących przy ognisku. Nagle usłyszał dźwięk otwieranej butelki. *Czyżby...* Pociąg do alkoholu zwyciężył. Wzrok nabrał teraz zupełnie innego blasku. Nie miał ochoty na dalsze rozglądanie się. Powoli podszedł do ogniska. Jego trupia twarz złowieszczo świeciła w blasku ognia.
*Wódki...*
Dawno jednak z nikim nie rozmawiał. Nie wiedział jak zacząć. Wpatrywał się więc swoim okrutnie przenikliym wzrokiem w najbliższego faceta, który popijał mocniejszy trunek... |