| Kuba nie wierzył własnym oczom, gdy od strony zagajnika nadbiegła Owieczka. A z nią jakaś kicia.
Widok radości malującej się na twarzy Alusi powiedział mu wszystko...
- Świetna robota - powiedział, uśmiechając się, do Misi. - I ty też byłaś wspaniała - dodał, patrząc na Owieczkę.
A potem obrócił się do ciągle się trzęsącej Świnki ze słomianej chatki: - Możesz iść... Jesteś wolna...
Machnął ręką, każąc jej znikać, zanim ktokolwiek wpadnie na jakikolwiek głupi pomysł, którego bohaterami miałyby być świnki.
Obrócił się w stronę Michasia, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, zobaczył wzrok chłopca wbity w ziemię.Spojrzał w tę samą stronę.
I na moment zaniemówił ze zdziwienia. - Jesteś teraz najprawdziwszą księżniczką z bajki, Alusiu - stwierdził po chwili. "Teraz jeszcze róże z ust i złote rybki w wodzie" - pomyślał z uśmiechem.
Uśmiech, który pojawił się na jego twarzy znikł bardzo szybko, a Kuba jeszcze szybciej obrócił się, by szczęśliwa dziewczynka nie zobaczyła tego, co ów uśmiech zastąpiło. "Dziewczyna płacząca łzami to coś dużo lepszego, niż kura znosząca złote jajka..." - pomyślał z niepokojem. Nawet w zwykłych bajkach księżniczka, która płakała perłami miała kłopoty. A w tej Krainie Złej Baśni oprócz złych macoch mogli istnieć porywacze. Jeszcze gorsi...
Starał się pozbyć złych myśli, ale gdzieś, głęboko, tkwiło uparte przekonanie, że teraz Alusi grozi podwójne niebezpieczeństwo.
Powoli podszedł do Michasia. Bardzo cicho, tak, by do Ali nie dotarło ani jedno słowo, powiedział: - Na drugi raz radzę ci najpierw pomyśleć. Parę razy... Kto cię uczynił sędzią? Jakim prawem chcesz wymierzać sprawiedliwość? Jesteś tym jedynym sprawiedliwym w całej krainie? Dzierżysz miecz sprawiedliwości w dłoni?
Zmrużył oczy, a wyraz jego twarzy stał się nieprzyjemny. Bardzo... - Żeby się stąd wydostać, jestem w stanie zniszczyć pół tej przeklętej Krainy. I zabić każdego, kto będzie usiłował zabić nas. Ale nie będę mordować bezmyślnie. Nawet Wielki Wilk, choć taki Zły, togo nie robił. Chcesz być gorszy, niż on?
Na twarzy Kuby pojawił się smutek.
- Zastanów się nad tym - powiedział prawie bezgłośnie.
Odwrócił się szybko i odszedł, nie dając Michasiowi szansy na odpowiedź.
Skierował się w stronę chatek Świnek.
Pamiętał o układzie, jaki zawarł ze Świnkami - przepowiednia za życie. I miał nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy złamanie go...
Kubie, opartemu o ścianę murowanej chatki, tłukły się po głowie dwie myśli.
Pierwsza - co zrobić z Wilkiem.
Ale to był mniejszy problem. Wilkiem mogły zająć się Świnki. Z chwilą, gdy dzieci zniknęłyby za bramą, problem Wilka zostawał na głowach Świnek. A raczej w ich brudnych raciczkach...
Druga myśl była poważniejsza.
Jeśli przepowiednia mówiła prawdę, to na szczyt Szklanej Góry mogła wejść tylko jedna osoba. Czy to było jednoznaczne z tym, że tylko jedno z nich mogło dotrzeć do Babilonu? I opuścić Krainę Ponurej Baśni?
Spojrzał na dzieci zgromadzone wokół Alusi.
Kto? W jakim momencie interes jednostki przeważy?
Poza tym... Może Szklanej Góry, jako takiej, w zasadzie nie ma... A my wszyscy, z mozołem brnący przez Krainę Baśni, pniemy się po jej ścianach?
To by było ciekawe. Ale i niepokojące...
Przez dwie myśli przedarła się trzecia.
Kuba podszedł o murowanej chatki i zastukał w okienko.
- Świnko, kto zna dalszą część przepowiedni? - spytał. - I w którą stronę mamy się iść? |