| -Moim zdaniem temat jest na dziś dzień zamknięty. –Rzekł w zamyśleniu Xavier. -Uważajcie na siebie. Od jutra w mieście zaczynają się przygotowania do powitania Heinricha. To będzie sprzyjający tydzień dla przeciwnika. Duże zamieszanie w mieście. Spotkamy się jutro pod Katedrą Ulryka w południe. Spokojnej nocy życzę.
Dammenblatz skłonił się w kierunku Calien i uśmiechnął do wszystkich. W pośpiechu opuścił pomieszczenie i zamknął za sobą drzwi.
-Wyśmienicie… -Max uderzył pięścią w stół i milczał przez chwile. –Na piętrze są pokoje, ale tylko dwa. Dwa dwuosobowe pokoje. Calien zdecydujesz kto będzie spał w twoim pokoju. –Wyciągnął z kieszeni klucze i rzucił jeden na stół a drugi dał Calien.
* * *
Mężczyzna poderwał się momentalnie na nogi i odwrócił w kierunku Andresa. Odpiął hełm i położył na ziemi. Andres teraz zauważył, że to w tym hełmie musiało być ostrze, które tworzyło na twarzy ranę w kształcie młota. Z rany na twarzy ciekła krew. Spływała po korpusie wraz z deszczem. Mężczyzna rzucił bicz na ziemię.
-Widzę Panie, że nie lękasz się rozmawiać z wyklętym przez Boga. Jestem Caspar Niederlitz. Niegdyś kapłan kultu Sigmara. Teraz jestem tylko ekskomunikowanym nędznikiem w oczach innych. Nie wiem czym zawiniłem, ale skoro taka wola Jego… Sprostam tej próbie, jaką postawił przed moja osobą Sigmar Młotodzierżca. Tobie radze odejść, gdyż nie godzi się ze mną rozmawiać nawet przestępcom. |