| - Co jest - zdenerwował się Kelven, gdy bełt, trafiwszy w orka, nie wywołał żadnego efektu. Całkiem jakby nie przebił zbroi. Złożę zażalenie - rozbawiona myśl przemknęła mu przez głowę.
Na szczęście magiczny pocisk był celniejszy...
A kompani mieli więcej szczęścia, chociaż i tak dziwnie wiele strzałów trzeba było zmarnować na jednego potwora. Który wreszcie, szczęśliwie, padł.
Widząc, że potwory są za blisko na strzał i nie chcąc marnować energii magicznej, przewiesił kuszę przez plecy i chwycił włócznię.
Z dwoma potworami powinni sobie dać radę.
- Do roboty, panowie - powiedział spokojnie. |