| Żachnął się po kolejnym klepnięciu Wyszemira. Niby dziadek ma na oko setkę i bardziej wiór niż człowieka przypomina, ale siłę w łapie ma jak Mergottcki kamieniarz. Mimo iż sam nie wiedząc czemu polubił tego starucha klepany co minutę być nie lubił. Odwrócił się więc i prezentując szeroki, przyjacielski uśmiech ...
- Jasne cny Wyszemirze ! - towarzyszyło słowom wcale nielekkie klepnięcie. Jednak wcale się nie zdziwił że zamiast złamać się w trzech miejscach na raz, "dziadek" tylko sapnął.
Dość tych zabaw pomyślał Johann. Na co mi przyszło ? Żebym staruszków poklepywał, a nie dziewki w karczmie ?
Zobaczył skierowane na siebie spojrzenie Serafiny. No tak ją to by poklepać, ale zaraz zganił się w myślach. O głupotach myśli, zamiast o "kochanym" braciszku.
- Dobre pytanie Wyszemirze. Po drugie co to jest ten Kamień Dusz naprawdę ? Bo ludzie cuda o nim gadają i brednie, że albo Posiadaczowi bogactwo wielkie przyniesie i zacznie nawet srać na złoto, albo że przeklęty.I ostatnie na razie, dlaczego miałby szukać tego Kamienia mój brat akurat ( gołowąs co mu tylko baby karty w głowie i chlanie piwa) i kto mógłby mu to zlecić w Mergott ?
__________________ Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie. Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch. Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija...
Ostatnio edytowane przez Arango : 02-12-2008 o 10:47.
|