| Calien spojrzała na drzwi które szybkim ruchem otwarły się. Po chwili ujrzała w nich Maxa nieco zmieszanego sytuacją. Uśmiechnęła się do niego.
-Nic się nie stało. Gdybym nie chciała,aby ktoś wszedł, przekluczyłabym drzwi.
Calien usiadła na łóżku chowając nogi pod ciepłym kocem, a głowe podparła o ugięta kolana. Spoglądała na mężczyznę, który szykował się do snu. -Owszem. Mnie rónież martwi fakt, że Andres nie jest z nami i błąka się gdzieś po mieście. Nie zna go i nie wie, do których dzielnic nie powinien wkraczać. Mam nadzieje, że jest rozsądny. A jeśli chodzi o zaufanie, to teraz doskonale wiesz jak my czujemy się od pewnego czasu.
Calien opuściła wzrok na podłogę. Jej twarz posmutniała. Kiedy ponownie ją uniosła ujrzała plecy Maksymiliana skalane licznymi bliznami. Westchnęła lekko z przerażanie. Ile ran...Kto mógł mu to zrobic? Wyglądają na całkiem świeże...
Wstała powoli z łóżka kiedy mężczyzna stał jeszcze plecami do niej. Podeszła blisko i chciała ich dotknąć, jednak Max nie spodziewanie odszedł do okna. Cofnęła gwałtownie rękę. Kiedy otworzył okno, chłodny powiew wiatry nakłonił ją do powrotu pod ciepłu koc. Usiadła opierając się o ścianę i zakryła szczelnie aż po samą szyję. - Tak, pogoda jest beznadziejna... Dobrze, że mamy dach nad głową.
Ciekawe czy Andres ma gdzie spać. Nie wiem czy posiadał jakiekolwiek monety aby skorzystać z noclegu w karczmie.
Calien zadumana spojrzała na tańczące na ścianie cienie. Płomień świecy migotał po wpływem podmuchu wiatru naśladując przedziwne kształty.
__________________ Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast? |