| Andzia była już całkiem skołowana Mieszko...o matko i córko,kiedy to było??? Jakim cudem ona się tu znalazła???
Spacer przez las był całkiem miły, wojowie wydawali się doskonale przygotowani do ..do czego tam mieli by przygotowani. Wędrówka przez las, jakże inny od tego który znała, sprawiała jej przyjemność. Andzia już nawet pogodziła się z myślą, że czary istnieją i miała zamiar wykonać, tak .. misję, którą powierzyła jej Ladija.No bo to przecież chyba była misja??? Jej początkowe przerażenie i wewnętrzne rozbicie ustępowało, jego miejsce zajmowała taka mała, maleńka duma,że to ją wybrano żeby pomogła tym ludziom a przecież świat był pełen mądrzejszych i lepszych od niej.
Sielankę przerwało pojawienie się jakiś koszmarnie śmierdzących kreatur , Andzi przypominały one rysunki potworów z gazetek dla tych świrniętych komputerowców. Zbrojni na szczęście szybko się z nimi rozprawili ... i dobrze bo Andzia nie była w stanie nic zrobić, bo jej zwyczajnie szczęka opadła.
No a potem, potem weszli na szczyt wzgórza ...i zobaczyli krzyż. Zwyczajny drewniany, krzyż.
" No tak chrześcijanie, krzyż przynieśli to i krew się poleje."- Andzia wytężyła pamięć-" To całe nawracanie zawsze było krwawe, to i tutaj się bez krwi pewnie nie obejdzie"
Miała ochotę krzyczeć i przyłożyć jakimś polanem jednemu z drugim przez łeb coby się uspokoili, ale wiedział,że to nic nie da -w końcu jest duchem.
Kiedy wydawało się już, że zaraz rozpęta się "wojna" bo mnich z dowódcą zbrojnych patrzyli sobie głęboko w oczy, wyglądali przy tym jak psy co to tylko na spuszczenie ze smyczy czekają... na polane wylazło ...COŚ.
Andzię zamurowało...patrzyła na zbliżające sie potwory i miała ochotę wiać gdzie pieprz rośnie. Nerwowo rozejrzała się dookoła szukając jakieś kryjówki i wtedy znowu pojawiła się Ladija.
"Jaka Ona piękna "- myśl jak błyskawica przemknęła Andzi przez głowę, a w następnej chwili już trzymała w ręce medalion.
"Mam tu zostać a wygrają , tylko kto ??? Mnich i jego ludzie, potwory czy Ci za którymi przyszłam.???"
Andzia mocno zacisnęła medalion w pięści. " To musi wystarczyć jak się skończy ta walka, to gdzieś go lepiej ukryje."
Nagle, z za krzaka rozległo sie ponaglające wołanie Jaśki. Andzia odwróciła się w tamtym kierunku ...przecież już raz coś ją głosem Jaśki wołało i wtedy też wołało na przekór Ladiji ..jak teraz.Andzia postanowiła,że zanim cokolwiek zrobi to sprawdzi z kim ma do czynienia. - Jaśka to ty kochanieńka??? No wyłaź za tego krzaka, oni nas i tak nie widzą a zresztą Ladija mi tu kazała zostać i czuwać nad nimi, ja z nimi muszę być.
Andzia bacznie przyglądała się krzakowi i łypała jednocześnie w stronę nadchodzących potworów.
"Jak babcie kocham ...nikt mi nie uwierzy, nikt a nikt ...A może ja wariuję????" |