02-12-2008, 17:13
|
#41 |
Reputacja: 2  | Wszyscy zeszliście na dół w milczeniu chcąc przemyśleć to co działo się tam, we wspólnej sali. Każdy spostrzegł, że nie był osamotniony w tej wizji a to nie wróżyło nic dobrego. Na dole każdy zamówił śniadanie takie na jakie miał chęć przy czym gospodarz zastrzegł od razu, że zapłacone jest tylko za dwa kufle dowolnego piwa i porcję dla jednej osoby śniadania, dla każdego. W milczeniu przysłuchiwał się ogólnemu zamieszaniu i nie wtrącając się zaczął rozpalać ogień w kominku, znajdującego się w alkierzu. Kiedy Gerald pobiegł w stronę schodów na półpiętrze napotkał schodzącego na dół starca. Ten niczym nie różnił się od wczorajszego wizerunku. Postawa przygarbiona i ciągłe mamrotanie pod nosem. Szedł w zamyśleniu na dół i oderwało go z tego stanu tylko to, że Gerald wbiegając na górę szturchnął ramieniem starca. Spoglądając po sobie mimochodem zauważa, że ten uśmiechnął się tak jak dobry dziadek.
-Jeśli czegoś zapomniałeś to się pośpiesz, to pośpiesz się jeśli czegoś zapomniałeś. Śniadanie trzeba zjeść i w drogę ruszać. Tak, tak. Śniadanie zjeść i w drogę trzeba ruszać.-Nie czekając na odpowiedź człowieka starzec ruszył ponownie na dół.
Kiedy Gerald wbiegł na górę ukazał się mu widok pustej sali, w której mieściły się łóżka. Po dokładnym obliczeniu doliczył się ich w liczbie dwudziestu. Na sześciu z nich były pomięte koce, pozostawione w takim stanie w jakim ich właściciele je zostawili. Pomieszczenie nie zawierało żadnych dodatkowych mebli ani skrzyń. Puste pomieszczenie przeznaczone dla biednych ludzi oraz służby podrużującej ze szlachtą i arystokracją. Pomimo dłuższego obejścia całego pomieszczenia nic więcej szczególnego tu się nie znajduje. 
Tymczasem na dół zszedł ów starzec, który widząc, że wszyscy jedzą podszedł do szynkwasu i zamówił jajecznicę na bekonie i pajdę chleba oraz wino do tego, po czym poszedł z jedzeniem do swojego miejsca, które zajmował poprzedniego dnia. Jedząc spogląda na wasze pytające spojrzenia. Przełykając to co ma w ustach pyta:
-Co Wam się stało? Co stało się Wam? Czyżbyście chcieli zrezygnować? Zrezygnować czyżbyście chcieli?
Kiedy ktokolwiek zamierzał coś zrobić lub powiedzieć drzwi zajezdni się otwierają wpuszczając sporo chłodnego wiatru a jej próg przechodzi dziwna postać w długim płaszczu i założonym kapturze, nie dość głęboko na głowie jednak coś w tym płaszczu było takiego, że twarzy nie było widać. 
Postać wykonała rzut nożem trafiając w czaszkę starca i zabijając go na miejscu. Kiedy karczmarz widząc co się stało wyjął spod blatu ciężką kuszę mierząc już w postać. Niewiele później gospodarz osuwał się z szynkwasu z wbitym nożem w czoło. Kiedy wasze wzroki padły na postać widać jak ta trzyma w ręku pięć noży. Spoglądając po sobie doliczacie się podobnej liczby. Ułamki sekund już minęły marnując je na opanowanie sytuacji jednak dając postaci wystarczająco już dużo czasu.
__________________ "...a ścieżka, którą podążać będą zaścieli trawy krwią bezbronnych i niewinnych. Szczątki ludzkie wskrzeszać będą do swych armii aż do upadku wszelkiego życia. Nim słońce..."
Ostatnio edytowane przez lopata : 02-12-2008 o 17:35.
|
| |