Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 02-13-2008, 11:09   #223
Andres
 
Reputacja: 2 Andres jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 184
Andres szybko wstał i podbiegł pod ściany kamienicy, dokładnie pod okno z którego padł strzał. Rozglądał się uważnie, zerkając czy strzelec nadal jest na swoim posterunku.

Cholera! To mi się udało. Widocznie on jest dla nich wiekszym zagrożeniem i woleli najpierw jego się pozbyć. Co za tchórz strzela z ukrycia, boi się czy co?

Andres uspokajał kapłana leżącego na ziemi ruchami dłoni. Po pewenym czasie zaryzykował i wyglądnął więcej, czy w oknie ktoś jeszcze jest. Gdy nikogo nie spostrzegł, schował miecze i ruszył w kierunku rannego.

Dobrze, ryzykujmy

Odbiegł od ściany w kierunku kapłana, szybkim spojrzeniem przeleciał okna kamienicy, czy ktoś nie czekał na taki właśnie błąd.

- Chodź kapłanie, musimy uciekać... Andres wziął mężczyzne na barki i zaczął szybkim krokiem uciekać z podwórza. Dopiero teraz zauważył, jakie to miejsce jest dogodne, do zastawienia pułapki... Gdzie mieści się świątynia Shally! Potrzeba mu medyka!

Zanim wybiegł na ulice miasta, przystanął przy wyjściu z budynku i się rozglądnął uważnie. Gdy, nic i nikogo nie zauważył, wybiegł i skierował się do ciemnego zaułku.

- Nie opodal są medycy, zaborę go tam! Musimy się spieszyć!

Andres zmierzał w stronę budynku niosąc rannego mężczyznę. Jego kroki były szybkie i stanowcze, aczkolwiek spogladał co jakiś czas za siebie.
 
__________________
Oddajmy im wszystko to, co do nich należy- krew dla boga krwi!... ;) no i śmierć samobójcom

Ostatnio edytowane przez Andres : 02-13-2008 o 13:10.
Andres jest offline