| Doren stał wpatrzony w ciemność. W uszach pobrzmiewały echa przerażające szeptu :
- jestem...jestem...zawróć...nie chcesz...jestem...jestem...zawróć...nie chcesz...
Cała gromadka jednakowo zgodziła się, że należy wejść do podziemi. Morgul miał linę.
- Ano mo, bo coż to jest o tu na mnie przerzucone jak nie solidna lina? Nieco krótkawa ale może byc akuratna, ino pomozta mi ją do czego przywiązać. Byćta tak uprzejmi i gulnijta se i po łyczku... tak na odwoge
Doren zaczął się rozglądać gdzie można by ową linę Morgula zaczepic. - Musimy zawiązać ją na jakimś drzewie. Kto mi pomoże? Spytał wskazując drzewo na, którym nadal zwiaała lina i kawałek pergaminu.
__________________ Touhdouny bi dafa eyneik
Farehny w gouli ana rageaa
Halely dounyaya |