Fitzpatrick oderwał wzrok od mapy i zlustrował Noireta i Daniłłowicza:
-Dość panowie! Nie ma czasu na żadne spory, sytuacja jest alarmująca i krytyczna. Jak się już dowiedzieliśmy, znajdujemy się w ogromnym niebezpieczeństwie, a zadanie wykonać trzeba! Więc spokój! Panie Noiret, pana wątpliwości zaraz postaram się rozwiać. Panie Daniłłowicz, proszę zabezpieczyć teren, z karabinem w ręku będziesz pan bardziej przydatny, niźli szukając zwady z towarzyszami z oddziału, prawda?
Lord wstał i zaczął spokojnie składać mapę, wewnątrz jednak wciąż był niespokojny. Wymierski potwierdził swoją tożsamość papierami, ale dla służb Savary’ego lub Fouche’ego podrobienie dokumentów to było pewnie tyle co splunięcie. Lordowi nie uśmiechało się wpadnięcie w łapska szefa kontrwywiadu Napoleona, podjął jednak decyzję:
Minister policji Bonapartego, Joseph Fouche
- Panie generale, wyjścia większego nie mam, muszę panu zaufać. Madame Lajolais z nami nie ma, – Mówił to na tyle głośno, by Matylda bez trudu mogła go usłyszeć. – Nie mogła przybyć. W Londynie wielce zajęta jest, sprawy najwyższej ważności panie generale…
A co miał rzec? Może to, że madame Lajolais oddaje się uciechom w łożnicy jednego z francuskich monarchistów, jakiegoś niewydarzonego generała? Fitzpatrick był libertynem a często i chamem, ale nie samobójcą.
- Teraz panie generale musimy podjąć decyzję, jak zdobyć przesyłkę, którą nam przykazano przywieźć z powrotem do Londynu. O miejscu ukrycia ważnego przedmiotu wie karczmarz w Sur le Legne oraz aptekarz w Brasanscon. Jesteśmy w pobliżu obu miejscowości, lecz jeśli Savary wykonał swą robotę dobrze, to możemy w obu miejscach oczekiwać pułapek. Własnie proszę panstwa, prawdopodobnie jesteśmy obiektem zainteresowań dwu tajnych służb Bonapartego. Kontrwywiadu generała Savary’ego i Prefektury Policji ministra Fouche’ego. Obaj panowie nie bardzo się lubią, a ten pierwszy otrzymał stanowisko po tym drugim. Jest to więc walka stronnictw lub przynajmniej niezdrowa rywalizacja na łonie służb. I za cholerę nie powiem, czy to dobrze dla nas czy źle. Nie rozumiem też obecności jezuitów i ich wrogości wobec nas.
Lord sięgnął po manierkę z wodą i pociągnął duży łyk. Zaschło mu w gardle, nie od gadania, raczej ze strachu.
Generał brygady Anne Jean Marie Rene Savary, szef kontrwywiadu Bonapartego
- Jako że sytuacja jest krytyczna pytam, co panowie i pani sądzicie o całej sprawie, czy macie jakieś pomysły? Decyzję podejmę po waszych wypowiedziach. W chwili obecnej optuję za skrytym podejściem do Sur le Legne i wyrwaniu karczmarza tak, by ewentualnie obserwujący go żandarmi Savary’ego lub agenci Fouche’ego nas nie dostrzegli. Przedmiotem, który mamy odzyskać i wywieźć do Anglii, są pewne ważne dokumenty. W czym jednak mogą być przechowywane, nie wiem. Przypominam, że czas jest tu kluczowy, jeden z agentów Fouche’ego zdołał zbiec, toteż możemy w przeciągu najbliższych godzin oczekiwać stanowczej kontrakcji ze strony tajnych służb Bonapartego. Dlatego panowie, żadnych sporów, żadnych kłótni, żadnego podważania mej decyzji. Przypominam, że to operacja wywiadu angielskiego, mimo iż większość personelu to Francuzi. Znam wasze zaangażowanie w sprawę i doceniam je, jednakże wszelką niesubordynację będę bardzo ostro karać! Pyskówki także!
Fitzpatrick przerwał perorę, przyglądając się uważnie każdemu ze swoich ludzi. Spojrzał wreszcie na Wymierskiego:
- Panie generale z przyjemnością witam w naszej kompanii, a zwłaszcza pana doświadczenie i szpadę. O ile wiem, został pan, ranny, może trzeba ranę dobrze opatrzyć? Aha i ostatnia sprawa, co z pułkownikiem Lajolais? Nie udało mu się wydostać z Paryża?