| Jak on tego potrzebował. Nareszcie uczucie o którym marzył poczuł na sobie. Co to było? Oczywiście mocne uderzenie w twarz. Od razu uśmiechnął się szeroko. Wymienili między sobą kilka ciosów i stanęli w tej samej pozycji co przed chwilą.
- Bardzo przyjemnie się z Wami walczy - stwierdził zajmując przeciwników. Zainteresował się znakiem znajdującym się na ubraniach agresorów. Trzeba będzie spytać oto Dimosa.
Nie można było kontynuować tej walki w tym miejscu. Muszą opuścić to miejsce jak najszybciej i oddać tą przeklętą przesyłkę. Revhisowi wydawało się, że są szybsi od przeciwników. To ułatwiało im ucieczkę.
- Nie ma co dalej walczyć Mailin. Uciekaj z przesyłką, ale potraktuj ich czasami jakimś ciosem. Ja będe cię osłaniał - szepnął Revhis i zaczął zbierać w ręce potężną ilość energi KI.
Z dwoma naraz sobie nie poradzi, więc potraktuje chociaż jednego silnym atakiem KI. Gdy drugi go zaatakuje zacznie uciekać wraz z Mailinem, wciąż go osłaniając. |