| Miya bez wahania ruszyła do walki. W końcu po to została tu zesłana. Dokładnie po to by walczyć o dobro, bronić i pomagać. Dobiegło do niej dwóch mężczyzn z początku chyba niezbyt skorych do walki. Dziewczyna trzymała miecz w gotowości, ale defensywa okazała się niekonieczna.
-I ty, dziecko, pchasz się do walki z zawodowymi wojownikami? Uciekaj póki możesz-zaśmiał się pogardliwie pierwszy z mężczyzn.
-A może chcesz najpierw się zabawić?-drwiący uśmiech wykrzywił wargi drugiego, a wzrok pożądliwie wodził po dziewczynie. - Po to tu jestem - powiedziała swoim przenikliwie słodkim głosem i gwałtownym ruchem ręki wbiła miecz jednemu z mężczyzn prosto w żołądek. Wydawało się, że miecz jest nadzwyczaj lekki pomimo swej wielkości. Albo, że pod wątłą budową ciała dziewczyny kryje się niesamowicie duży pokład siły. Miya szybko wyciągnęła miecz. Zabiła istotę humanoidalną pierwszy raz w swoim istnieniu. Fakt, iż była to nie mniej przyjemna sprawa niż wznoszenie się na skrzydłach napawał ją lekką obawą, ale po tym jak przypomniała sobie wyrok Sądu Ostatecznego szybko odrzuciła lęki. Drugi przeciwnik cofnął się o krok a Miya tylko uśmiechnęła się miło jakby chcąc dodać mu odwagi. Wojownik wyprowadził atak na nogi, który niełatwo było sparować tak dużym mieczem jednak lekcje sztuk walki na coś się przydały i udało się. Nagle w drugiej ręce wroga zalśniło ostrze sztyletu. Miya lekko dygnęła gdyż taktyka, mimo iż oczywista, lekko ją zaniepokoiła. Bez zastanowienia złapała za nadgarstek ręki w której trzymał sztylet i wykręciła mu go. W tym samym momencie dziewczyna spojrzała w słońce. Coś dziwnego zakręciło ją w nosie. Dwa dni spędzone na mrozie i efekt odczuwania chłodu zaczęły dawać po sobie znak. Miya kichnęła głośno i z impetem uderzyła mężczyznę swoim czołem w głowę. Kichnięcie było tak silne, że ucisk jaki wywierała jej dłoń na nadgarstek mężczyzny zwiększył się kilkakrotnie stąd wykręcenie było o wiele silniejsze. - Przepraszam - powiedziała odruchowo jednak błysk jej miecza uświadomił jej, że to nie wystawny bal tylko pole bitwy. Odruchowo wyprowadziła kopnięcie w żebro, a następnie wolną rękę uderzyła mężczyznę w twarz. Dorwała miecza i robiąc z nim obrót uderzyła przeciwnika z impetem w kark.
__________________ To, że tu jestem, nie znaczy, że was kocham oO |