| Aż tak, źle już jest z moim strzelaniem ... oj nie dobrze, nie dobrze. Ale nie ma co się załamywać. Kilka strzałów, kilka ... treningów, lekcji przypomnienia i będzie dobrze.
Widzę, że towarzysz jest zagrożony. Znów przymierzam się do strzałów. Wilki się zbliżają więc teoretycznie powinno być łatwiej. Przymierzam się ze spokojem, tylko spokój uratuje. Na razie są daleko wiec nie ma co panikować, później też nie ma co panikować. Lepiej zginąć i walcząc do końca niż ze strachu narobić w gacie, uciekać by potem zostać zaatakowanym od tyłu i ... oczekiwać straszliwej śmierci.
Jak przymierzam się do kolejnych strzałów, delikatnie zerkam czy jest możliwość zmiany pozycji na dogodniejszą lub taką, która da mi większe szanse aby wyeliminować wilki lub po prostu ocalić skórę gościa z drużyny.
__________________ Miarą sukcesu jest krew : twoja lub wroga !!! |