Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 15-02-2008, 21:21   #16
RavenOmira
 
RavenOmira's Avatar
 
Reputacja: 378 RavenOmira jest po prostu świetnyRavenOmira jest po prostu świetnyRavenOmira jest po prostu świetnyRavenOmira jest po prostu świetnyRavenOmira jest po prostu świetnyRavenOmira jest po prostu świetnyRavenOmira jest po prostu świetnyRavenOmira jest po prostu świetnyRavenOmira jest po prostu świetnyRavenOmira jest po prostu świetnyRavenOmira jest po prostu świetny
Kruk zawrócił. *Nie to nie ona. Znów źle*

Różne uczucia zaczęły nim władać. Smutek, żal, wściekłość, bezsilność. Znów nadzieja prysła, znów pękła niczym bańka mydlana...okrutne życie po raz koleiny dało o sobie znać...

Od bardzo dawna nic nie jadł i skutki wypicia wódki zaczynały dawać o sobie znać. Zły na samego siebie z powodu kolejnej pomyłki ponownie stanął przy ognisku. Oddychał niezwykle głośno, próbował pozbierać myśli lecz nie był w stanie. Który to już raz? Mętlik i chaos w głowie robiły się coraz większe...

*Cholera co jest...*

Usiadł (a przynajmniej myślał że usiadł gdyz bardziej wyglądało to na padnięcie na pośladki) przy ognisku. Sciągnął z pleców swój żółty plecaczek, tak bardzo do niego nie pasujący i tak bardzo kontrastujący z jego ciemnym ubraniem. Zauważył, że co poniektórzy zajadali jakieś mięso ale jego to nie interesowało. Jedzenie juz dawno przestało być dla niego priorytetem. Wyciągnął z wewnętrznej kieszeni płaszcza manierkę lecz ze wściekłościa spostrzegł że jest pusta.

*Plecak!*

Chwile z nim pogrzebał i znalazł. Butelkę z reszkami koniaku. Było go tyle co kot napłakał ale to mu wystarczyło. Wypił wszystko do końca po czym wyrzucił butelkę gdzieś na bok. Popatrzył ciekawie na pozostałych... Jeden z nich gadał cos o wojsku i jakiejś Nice, nie rozumiał jednak wszystkich słów, nie wszystko do niego docierało.

_ Gadacie głupoty - odezwał się po chwili, jednak zupełnie innym (mniej trzeżwym) głosem - nie wiecie co tooo żyyycie jeest...Codziennna walllka <czknięcie> o przyżyyycie...szuuukam małej dzieeeewczynki <czknięcie> o imieeeniu Ania <czknięcie> ale nie....

Nagle świat zakręcił się. Wszystko wydało się takie lekkie i przyjemne...

- Ok idęęęę szukać - próbował wstać ale z marnym skutkiem. Chciał również chwycić swój karabin myśliwski lecz zwyczajnie nie mógł rozpoznać który, z widzianych przez niego czterech, jest tym właściwym.

- Macie coooś jeszcze do pi <czknięcie> cia?! - z nadzieją w oczach popatrzyl na pozostałych.
 
RavenOmira jest offline