Wątek: Serce Nocy
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 02-23-2008, 14:20   #34
Nami
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 123 680
- Słonko...Słonko nie rób mi tego - do Miyi zaczęły docierać strzępki zrozpaczonego męskiego głosu. Znała ten głos bardzo dobrze jednak nie mogła skojarzyć imienia tej osoby.

- Dasz radę Słonko. Wierze w Ciebie. Zawsze miałaś dobre serce - kontynuował mężczyzna. Miya z trudem uchyliła ociężałe powieki. Obraz rozmazywał jej się w oczach zaś jasność panująca wokół oślepiała ją.

- Musisz żyć. Musisz uratować ten wymiar. - mówił dalej, zaś ona milczała. Zupełnie jak bezwładna laleczka, która nie może mówić ani się poruszyć. Badała twarz mężczyzny swoimi zmęczonymi oczami.

- Twoje oczy...są prawie czarne. Miya, co się z Tobą dzieje? - spytał zatroskany z nutką przerażenia w głosie.

- Ja...wampir... - zdążyła wymamrotać, gdy nagle mężczyzna przerwał jej nieskładną wypowiedź.

- Nie jesteś wampirem. - powiedział ze zdziwieniem unosząc brwi.

- Ja...wiem. - odpowiedziała z trudem i poczuła jakby leciała w przestrzeni. Spadała w dół i nie mogła nic zrobić, ruszyć się....lecieć. Lecieć. Jak dawno nie latała. Już zapomniała o swoich skrzydłach, które i tak były dla niej zupełnie bezużyteczne. Zabrali jej wszystko co miała, pozostawili jak zwykłą, śmiertelną istotę. Czuła dziwny ból w żołądku i coś wilgotnego na ustach. Jakaś ciecz płynęła strużką z kącika jej bladych ust. Otarła zewnętrzną stronę dłoni. Krew. To była krew. Oczy otworzyły jej się całkowicie. Stały się czarne jak w chwili agonii. Jak w chwili zdrady, spotkania ze śmiercią. Jej zęby boleśnie zaczęły kształtować się. Dwa kły wyrosły z dziąseł dotykając dolnej wargi jej ust. Krzyknęła, a potem jej ciągły, przeraźliwy krzyk rozniósł się po przestrzeni, w którą spadała bezpowrotnie...

* * *

Miya ocknęła się z krzykiem. Brutalnie otarła usta by zmazać krew, którą niedawno na nich widziała. Ku jej zaskoczeniu, wargi były suche choć czuć się dało, że niedawno spływał po nich jakiś płyn. Spojrzała na Filina szukając jakby odpowiedzi w jego oczach. Z rezygnacją spuściła wzrok i wstała z ziemi milcząc.
Ruszyli dalej, jak gdyby nic się nie stało. Ruszyli, w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca. Co za dziwny sen...czy on był prawdziwy? Co to był za wampir? Znał mnie. Byłam jego częścią...ale jak? Jak to się stało? . . . ta...krew. Była taka okropna. Niby potrzebowałam jej, ale...ale jak... - dziwne myśli Miyi sprawiły iż oczy zaszkliły jej się z przerażenia. Nie rozumiała swojej dawnej egzystencji, bo nie znała swojego śmiertelnego życia. Nie wiedziała kim była kiedyś. Zabrano jej te wspomnienia, wyrwano jak część jej życia! Na początku było jej z tym dobrze, jednak teraz, gdy znalazła się w świecie śmiertelnych, wspomnienia zaczęły wracać uderzając z impetem o jej miłosierne serce, które dotąd niosące pomoc innym, samo jej potrzebowało.
Po jej rozgrzanych do czerwoności policzkach spłynęła strużka przezroczysto fioletowych łez, co wydawało się dziwnym zjawiskiem. Dziewczyna otarła szybko oznaki słabości by nikt nie mógł ich zauważyć jednak w głębi serca pragnęła by ktoś objął ją choć jednym ramieniem.

Gdy dotarli już do celu, o ile oczywiście to miejsce było ich celem, Filin poprosił mężczyzn by poszli po drewno potrzebne do rozpalenia ogniska.

- Ja pójdę! - powiedziała pospiesznie zaskakując wszystkich swą wypowiedzią i poszła w głąb lasu. Tam wypłakała się jak tylko mogła. Oparła się plecami o drzewo i bezwładnie zsunęła się na ziemię chowając twarz w delikatnych, kobiecych dłoniach. Nie potrafiła poradzić sobie z tym kim jest, a co dopiero z tym kim była kiedyś. Trudno jest żyć bez wspomnień, a jeszcze trudniej gdy te wracają. Nie wiedziała sama ile płakała, ale wiedziała że straciła na to zbyt wiele czasu. Wstała więc i bezmyślnie zaczęła zbierać chrust, jakby starając się zapomnieć o swojej wizji, która całkowicie namieszała w jej głowie.
Dziewczyna wróciła do obozowiska obładowana stertą badyli, które niesione na jej rękach, zasłaniały całą twarz. Rzuciła je gdzieś obok i wtedy dostrzegła, że ognisko już dawno się pali.

- Ojej, spóźniłam się. Przepraszam. - powiedziała ze smutkiem i stanęła wśród innych. Badyle, które przyniosła starczałyby na cały tydzień, no, może mniej. W gruncie rzeczy ich ilość przerażała. Siła dziewczyny okazała się być nie do pojęcia dla zwykłego umysłu.
Miya słyszała wypowiedzi wszystkich, jednak jakimś cudem słowa wlatywały i wylatywały z jej głowy nie pozostawiając po sobie ani śladu. Nagle poczuła niesamowity skurcz w brzuchu. Objęła się w tali i skrzywiła. Wydała z siebie jęk, który oznaczał nieziemskie cierpienie. Niespodziewanie padła na kolana.

- Aaa...aua. Co to jest? - wydukała jęcząc z bólu, którego przyczyn nie znała. Usiadła na kolanach i zgięła się w pół. Oczy zaszkliły jej się z cierpienia. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Oczy zaczęły zachodzić jej mgłą. zaczęła słabnąć. Dochodziły do niej jedynie strzępki tego co mówicie. Nie rozumiała bólu. Coś jakby wyżerało jej wnętrzności. Wdzierało się w brzuch jak ostra śruba. Czuła się jakby miała zaraz umrzeć, zaś krew, którą widziała w wizjach, zaczęła być czymś metaforycznym, czego naprawdę potrzebowała...a może czymś prawdziwym?
 
__________________
WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;<

Ostatnio edytowane przez Nami : 02-23-2008 o 14:32.
Nami jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem