Pragnę w tym miejscu wyrazić swoje ogromne uznanie dla "Gazety Wyborczej" za inicjatywę wydania dzieł zebranych Ryszarda Kapuścińskiego: wybitnego pisarza, reportera, przenikliwego obserwatora rzeczywistości Innych i doświadczonego życiem myśliciela. Ba, mojego Mistrza i przewodnika żywota

. "Heban", "Busz po polsku", "Szachinszach", "Wojna futbolowa", "Imperium" (itd.)... Nie umiem czytać tych dzieł inaczej niż z ołówkiem w ręku, zaznaczając najbardziej ujmujące mnie fragmenty i wypisując własne przemyślenia. Bierze się to stąd, że w książkach Kapuścińskiego obok nurtu stricte reporterskiego opisującego wydarzenia rzeczywistości istnieją także pomniejsze strumyczki zawierające prawdy na wskroś uniwersalne o egzystencji jednostki i prawach historii, które z biegiem lat zdają się nabierać coraz pełniejszego wymiaru.
Chapeau bas, Herodocie XX wieku.