A więc niestety bogowie są przeciwko mnie, albo ktoś tak kijowo ustalał termin

Już w 100% wiem, że nie pojawię się na konwencie. Spędzę te trzy dni w Katowicach, spijając wiedzę z ust mych wykładowców. Słodko. Taki urok studiów zaocznych - omijają mnie wszystkie konwenty
Mam za to jedną uwagę odnośnie dojazdu. Tu i ówdzie znana jestem z tego, że potrafię się zgubić na krakowskim Rynku

Więc gdybym nie była z Sosnowca pewnie bym nie dojechała do Legionów za pomocą tych wskazówek. Nie wiem czy takich światowych ewenementów wśród erpegowiczów jest więcej, ale moim skromnym zdaniem przydałoby się dokładniejsze wytłumaczenie co gdzie i jak. Zdjęcie przystanku "Wawel" (bez "Sielec"

) jest tak trafione, że można go dopasować do połowy przystanków w Sosnowcu. Przydałaby się szersza perspektywa. Przydałaby się do tego mapka i to koniecznie!
A co ważniejsze - wybraliście chyba najgorszy z możliwych sposobów dojazdu. Trzy razy szybciej (i bez straszenia pasażerów

) jest pójść piechotą. Z patelni na Modrzejowską tylko ślepy nie trafi, potem prościutko do Heliosa, bardzo charakterystyczny punkt, potem leciutko na skos w lewo i na Warneńczyka. Cały czas prosto, chop przez mostek i jest szkoła. Wszystkiego pięć minut drogi, jak spacerkiem to w porywach do dziesięciu (na dodatek po drodze na Modrzejowskiej w bramie naprzeciwko Rossmana jest sklep z grami RPG

).
A jeśli koniecznie chcecie naszą wspaniałą komunikacją miejską, to już łatwiej jest tramwajem 24 lub 27 dojechać pod sąd (fajny, mroczny zameczek, nie da się nie zauważyć

) przejść na drugą stronę ulicy i już jest Legionów.
Dobra, już się kończę wymądrzać. Powodzenia Wam na tym konwencie, oby więcej ich było w Sosnowcu!