| Tarcza zatrzeszczała a Quenril poczuł nieprzyjemne ukłucie w żołądku . Jeżeli jego przeciwnik dalej będzie zadawał tak potężne ciosy, to nie tylko tarcza ale i cały jego pancerz i niektóre części ciała będą roztrzaskane. Takiego wroga trzeba podejść sposobem nie można się rzucić na niego z furią, bo on ją odeprze, a w dodatku uderzy jeszcze dwa razy mocniej. Jednak jak to wymyślić jakąś taktykę, kiedy w koło słychać wrzaski umierających żołnierzy, rżenie koni, odgłosy rogów i pieśni bitewnych wydobywających się z ludzkich, jaszczurzych i krasnoludzkich gardeł. Dodatkowe utrudnienie powoduje także ciężkie opancerzenie mężczyzny. Alberai musiał przyznać że to żelastwo dość znacznie krępuje jego ruchy i jest dla niego niewygodne. Jednak co zrobić- taką armia dała mu zbroję i z taką musi walczyć. Kolejny cios i kolejne ukrycie się za tarczą. Teraz mężczyzna mógł już zauważyć pęknięcia na gładkiej dotąd powierzchni tarczy. Pomysł jaki zrodził się w handlarzu niewolników był dosć szalony, ale cholera przecież jest wojna a chyba tylko szaleni ludzie zgadzają się w niej brać udział z własnej woli. Najważniejszy był początek manewru czyli… odwrót. Był on tak ważny, gdyż zołnierz w tym momencie odsłaniał plecy i nie był gotowy w razie czego na szybkie sparowanie ataku swoją tarczą. Odwrócił się tak szybko jak tylko pozwalała mu na to jego zbroja i zmęczenie a następnie zaczął biec. Jego przeciwnik warknął. Miało to chyba znaczyć coś pomiędzy: „tak łatwo nie uciekniesz” i „ty wszawy tchórzu”. Jednak z całą pewnością ten manewr nie był aktem tchórzostwa. Imperialista zaczął biec za Quenrilem. Trwało to kilka chwil więc nikt nie miał czasu obrać sobie Alberai’ego na swój nowy cel, ale dostatecznie długo, by wróg mógł się rozpędzić. Handlarz niewolników nie wysilał się przy tej ucieczce to też agresor był już blisko. Kiedy tylko miał zadać cios, wojownik zatrzymał się gwałtownie i błyskawicznie kucnął. Coś chrupnęło mu w kolanach ale nie czuł teraz bólu. Natarł ręką w której trzymał tarczę na opancerzone nogi żołnierza Imperium. Ból w tej ręce mógł świadczyć o tym, że tarcza roztrzaskała się na kawałki, ale atak ten spełnił swoje zadanie. Imperialista padł na twarz i był teraz bezbronny. Pozostawało go tylko dobić, co też Quenril uczynił przebijając mieczem kark agresora. Przeciwnik nie żył. Alberai zaczał się rozglądać za nową tarczą. |