Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-02-2008, 20:35   #8
Mortarel
 
Reputacja: 2 Mortarel jest na bardzo dobrej drodze
$: 17 474
Troje elfów z uwagą wysłuchiwało waszych odpowiedzi. Kiedy przekonali się, że większość z was byłaby skłonna zaakceptować ich propozycje, na ich twarzach pojawił się tajemniczy uśmiech. Na widok krasnoluda, który zemdlał, jeden z nich udał się w jego stronę, a następnie pochylił się nad nim, bacznie mu się przyglądając.
W końcu jeden z nich rzekł:
- Witamy was serdecznie Abrahimie, Josephie, Garnirze, Santiago, Leonardzie i Ciebie Gilesie. To zaszczyt gościć takie osoby pod naszym dachem. Pozwólcie Panowie, że najpierw udzielmy wam odpowiedzi na wasze pytania, a następnie przejdziemy do sedna sprawy.- zaznaczył na wstępie elf.
- Panie Josephie, zadanie, które Wam chcemy zlecić, na pewno nie przyniesie na was hańby morderstwa. Wręcz przeciwnie, spadną na was chwała i zaszczyty. Oczywiście zostaniecie również sowicie wynagrodzeni. Jeśli zaś chodzi o Pańskiego towarzysza, nie dalej jak kilka godzin temu opuścił on Las Loren, nasi zwiadowcy donieśli, że udał się na wschód w kierunku Gór Szarych. Chciałbym również zaznaczyć, że wasz sen trwał trzy dni.
Jeśli zaś panie Gilesie, jesteś ciekaw co też stało się z dzieckiem, które panu towarzyszyło, zdaje mi się ze na imię jej Fiona, gwarantuje że jest ona bezpieczna. Znajduje się ona w tymże domu, zapewne bawi się teraz w ogrodzie. Jednak nie będzie miał pan czasu, aby odwieźć ją do rodziców. Proszę polecić nam, dokąd trzeba odprowadzić dziewczynkę, a ma pan moje słowo, że bezpiecznie zostanie tam przewieziona.-
Odpowiedział bardzo miło elf
Co zaś się tyczy kultystów i mutantów, w każdym nawet najbardziej strzeżonym miejscu pojawiają się te przeklęte istoty. Fakt, że dotarły aż do lasu Loren, łączy się nieodzownie z zadaniem, które zamierzamy wam powierzyć. – elf dodał to wyraźnie ściszając głos.

W tym momencie machnął reką w powietrzu, a kiedy tylko to uczynił okna zasłoniły się nieprzeniknionym czarnym dymem, a w całej komnacie zapanowały ciemności. Jednocześnie z końców jego palców błysnął snop iskier, rozsypując się ku sufitowi, do którego przymocowany był wielki, złocony, świecowy żyrandol. Iskierki wesoło pobiegły ku niemu, zapalając świece. Komnata była oświetlona nikłym ich blaskiem. Tymczasem elf, który nachylił się nad krasnoludem, szepnął kilka słów, a następnie dotknął jego czoła. Krasnolud zbudził się, lekko oszołomiony, lecz w pełni sił.

- Wszystko dobrze?- Zapytał z uśmiechem elf, po czym wstał i oddalił się do swoich towarzyszy.

Elf, który przedstawił się, jako Shalannan zabrał głos:

- Możliwe, że dotarło do waszych uszu, iż ostatnio miały miejsce przedziwne wydarzenia. Jeśli nie, słuchajcie uważnie moich słów, bo nie będę ich powtarzał.
Kilka lat temu miało miejsce bardzo wielkie zachwianie w strukturach dzielących nasz wymiar od domeny chaosu. Podejrzewamy, że otwarły się demoniczne wrota, przez które na nasz świat dostają się istoty mroczne i potężne, oraz wyzwalane są moce, które zachwiały całą równowagę wiatrów magii. Mogliście się o tym przekonać, kiedy sprowadzaliśmy was tu za pomocą na pozór bezpiecznego czaru. Cześć z was została jakby to wyrazić, poturbowana…
– zrobił małą pauzę - „tak to jest dobre słowo”- pomyślał - …poturbowana przez chaos, który dostaje się do naszych czarów. Sądzimy, że źródło i miejsce, z którego wydobywa się chaos jest niedaleko stąd. Inaczej nie byłoby to tak silnie odczuwane. Domyślamy się, że demoniczne wrota zostały otwarte w Karak Norn, górskiej twierdzy krasnoludów. Los chciał, że znaleźliśmy ocalałego, który być może rzuci trochę światła na to, co się ostatnimi czasy działo w Karak Norn- tu elf wyraźnie wskazał na Garnira. Chcielibyśmy, żebyście zbadali tą sprawę. Będzie to misja niebezpieczna, jednak zapłata za nią, będzie rekompensowała wasze ryzyko. Wybraliśmy was, ludzi, gdyż chcemy, abyście udali się do Karak Norn. Elfy nie są tam mile widziane, a człowiek zostanie przyjęty przez tamtejszych gospodarzy dużo bardziej życzliwie. Jednak ostrzegam was, w górach może być teraz niebezpiecznie, kto wie czy Karak Norn jeszcze istnieje. Zwiadowcy wysyłani przez nas w Góry Szare nie wracali…- tu przerwał na moment wypowiedź, o czym kontynuował - Wszelkie informacje odnośnie drogi, miejsc i wydarzeń powinniście uzyskać od Garnira. Jeśli zdecydowaliście już, że weźmiecie udział w wyprawie, to wybierzcie spośród was także osobę, która będzie wam przewodziła. Wszelkie pytania zadawajcie teraz. Później będzie już za późno. Chcemy żebyście wyruszyli natychmiast. Na zewnątrz czekają już wasze konie, otrzymacie także od nas wóz, na którym będą mogły się poruszać osoby, które nie mają swoich wierzchowców, jak i również będziecie mogli przewozić na nim swój ekwipunek. Możecie przejrzeć także dokumenty, które udało nam się zebrać w czasie naszego dochodzenia. [dokumenty są niczym innym, jak tekstem, który został przedstawiony w rekrutacji do sesji]. Wybaczcie nam to, że stawiamy was niemal przed faktem dokonanym, ale trzeba działać w wielkim pośpiechu…

W tym miejscu elf skończył swoją mowę. Uważnie odczytując, z twarzy zebranych, reakcje na swoje słowa.

__________________________________________________
_________________________________________________
Uwaga moi przyszli bohaterowie teraz opiszcie swoją reakcję na słowa, wasze odczucia, na to co usłyszeliście, możecie również zadać kilka pytań, ale pamiętajcie, że musicie działać jak najszybciej, jeśli chcecie pomóc. Jeśli któryś z was pragnie zostać przywódcą wyprawy, niech wygłosi mowę, dlaczego to powinien być właśnie on. Shalannan wybierze najodpowiedniejszą osobę. Jeśli zaś nikt nie chce sam zostać przywódcą, Shalannan wybierze osobę na podstawie swojego własnego gustu.

Garnir proszony jest o to, aby jego odpowiedź była na końcu (jako 6sta) Jeśli któryś z graczy będzie miał do Ciebie pytania, odpowiesz na nie w swoim poście.
 
Mortarel jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem