| Mischelle
Mężczyźni szybko opuścili knajpę. Są zbyt pewni siebie - myślała meksykanka. Zbliżyła sie ponownie do szeryfa i zaczęła wypytywać się o dokładne położenie farmy O'Donela, ile czasu minęło od "ucieczki pola" oraz, w którą stronę się skierowało. Kobieta wysłuchawszy wszystkiego odwróciła się na pięcie i już zamierzała zrobić pierwszy krok, gdy nagle po całej okolicy rozległ się odgłos dwóch wystrzałów. Mischelle, stanęła jak wryta. Zamknęła oczy i zacisnęła pięści, które po krótkim czasie zaczęły robić się białe z braku dopływu krwi. Skórzana kurtka przewieszona przez ramię spadła na podłogę wyrzucając w górę tumany zaległego na podłodze kurzu. Po chwili wyszła mrucząc pod nosem:
- Jeśli zrobiłeś to co myślę zapierd... - reszty zdania nie można było już usłyszeć ponieważ Mischelle opuściła bar cała dygocąc ze złości. Kilka chwil później dało się usłyszeć głośne przekleństwa. Mieszkanka Detroit ponowie pojawiła się w drzwiach i zbliżając się szybko do "obrońcy sprawiedliwości" powiedziała drgającym przez złość głosem: Gdzie tu można dostać oponę? Tak oponę do tego Coupe, które stoi na zewnątrz. Jak to "tutaj nie znajdę"? A więc gdzie? - Tu szeryf powiedział kobiecie o "bazie" gangu Podków. To mówisz, że dwa kilosy stąd w tamtą stronę? Kobieta wskazała na zachód i otrzymawszy potwierdzenie bąknęła coś, aby na nią poczekano. Szybko opuściła bar i szła prosto ulicą myśląc: Jak Boga kocham nie daruję. Tak im przerobię ten stary ciągnik... Lecz z zamyśleń wyrwała ją osoba, której szukała. Hej przystojniaku! - zwróciła się do pierwszego napotkanego człowieka, co do którego była pewna, że należy do Podków - mam do Ciebie pewną sprawę - powiedziała uśmiechając się mile - Widzisz to czarne Coupe stojące pod knajpą? Tak się składa, że złapałam gumę w dwóch oponach. Podobno ziomki z Twojej ekipy - wskazała na podkowę narysowaną na baku motoru - handlują różnymi, rzeczami za miastem. Na pewno znajdzie się coś do mojego auta. Oczywiście dostaniecie należytą zapłatę. Niestety pojawia się problem. My nie mogę zamówić tej opony, gdyż nie mam transportu. Mógłbyś to zrobić?
Ganger patrzył łakomym wzrokiem na Mischelle i jej dekolt. Przez chwilę przypatrywał się zauroczony, a później powiedział:
- Niestety mam teraz pracę, ale może coś zaradzę jeśli wieczorkiem będziesz w knajpie? Postawię Ci drinka, i przywiozę oponę...
- Czy jest jeszcze inna możliwość kolego? - odparła Rodriguez
- Dwadzieścia gambli i zaraz jadę - powiedział mężczyzna.
Kobieta wróciła do baru. Dzięki temu krótkiemu spacerowi ochłonęła i powiedziała teraz już spokojnie:
Sytuacja przedstawia się następująco: Jeśli chcemy ruszyć się z tej mieściny musimy uzbierać dwadzieścia gambli. Jest to koszt za oponę oraz jej dowóz w to miejsce. Proponuję zrobić ściepę. Ja mam... gambla w postaci tego pierścienia oraz... - tu zmieszała się lekko grzebiąc po kieszeniach - yyy ten kastet warty na moje skromne oko trzy gamble. Proszę też zwrócić uwagę, iż zapewniam już sama jedną oponę i zaznaczam, że za benzynę również zapłaciłam z własnej kieszeni. Popatrzyła na resztę towarzyszy kładąc swój dorobek na stole... Śmiało, jeśli moja część jest zbyt mała to oddam to co za mnie założycie... No, zostaje jeszcze dotarcie tam z buta. Będzie taniej. Ktoś chętny?
__________________ GG: 7664231
Ostatnio edytowane przez Kud*aty : 03-03-2008 o 18:46.
Powód: brak kursywy, oświecenie
|