Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-04-2008, 10:14   #2
Tor Zirael
 
Tor Zirael's Avatar
 
Reputacja: 0 Tor Zirael jest na bardzo dobrej drodze
$: 3 728
Seratia Marcescens

Przy jednym ze stolików zasiadała chuda, znudzona dziewczyna. Podparłszy brodę jedną ręką, patrzyła się apatycznie w jeden punkt w przestrzeni gdzieś przed nią. Drugą ręką, uzbrojoną w drewnianą łyżkę, gmerała niemrawo w dawno już opróżnionej misie. Wściekle rude włosy, normalnie zebrane płócienną przepaską lub bandamą do tyłu, teraz pozostawały w totalnym nieładzie, wlatując dziewczynie do szmaragdowozielonych oczu i opadając na piegowate policzki. Gdyby nie fakt, że były przystrzyżone już na wysokości karku, zapewne wleciałyby do stojącej przed nią misy, ona zaś w ogóle nie zwróciłaby na to uwagi.

Seratia chciała stąd wyjść. Nie zamierzała spędzić tu więcej niż jednej nocy, pogoda jednak powstrzymała ją przed wyruszeniem w dalszą podróż jeszcze dzisiejszego ranka. Nie to, żeby jej się jakoś szczególnie śpieszyło, o nie. Czasu miała szczerze mówiąc aż nadto. Gorsza była nuda. Nuda nędznego pokoju w karczmie, nuda pustego pokoju wspólnego, nuda przebywających w nim, zmęczonych życiem ludzi. Żeby chociaż coś się tu działo. Jakaś popijawa, potańcówka, bard chociażby, wygrywający jakieś mniej lub bardziej niedorzeczne pieśni. Cokolwiek, byle nie ta bezczynność. Spojrzała leniwie za okno i uśmiechnęła się do siebie pod nosem. Taak, tylko do czego jej tak śpieszno? Cokolwiek by nie zrobiła, Joe i tak nie wróci do portu przed upływem roku. Do tego czasu i tak nic się nie zmieni. A czy te bezkresne jałowe równiny za oknem rzeczywiście były ciekawsze od "Morskiego koguta", "Niebieskiego dzika" czy jakiegokolwiek innego "wyleniałego smoka"? Wątpliwe.

Ziewnęła i gniewnym, nieco zbyt gwałtownym gestem odsunęła od siebie pustą misę. Gliniane naczynie zabrzęczało o drewnianą ławę. Już miała wstać i udać się na górę do siebie, kiedy otworzyły się drzwi wejściowe. Poczuła jak włosy rozwiewa jej powiew chłodnego, wilgotnego deszczem powietrza wyprzedzającego dwóch odzianych w czarne płaszcze mężczyzn. Młodszy z nich, co nie umknęło uwadze Seratii, był, podobnie jak ona, ryży. Rozejrzawszy się po zgromadzonych, wymienił spojrzenia ze swoim starszym towarzyszem, po czym podszedł do jednego z przebywających w karczmie mężczyzn i zagadał. Seratia, przeczuwając wreszcie jakąś odmianę, dyskretnie przysłuchiwała się ich rozmowie. Jej przygaszone jeszcze przed chwilą spojrzenie teraz nabrało żywego blasku.
 
__________________
So why don't you dance to music I hear inside my head?
Tor Zirael jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem