To ja może też coś zarzucę

(mnie się nawet podoba,ale... No dzieło to to nie jest)
"Wizyta u Artysty"
Poszłam do Artysty
By wylać przed Nim swe żale
Oczekiwałam niechlujnie ubranego, wątłego chłopca
A otworzył mi... mężczyzna... i to taki całkiem, całkiem.
Poszłam do Artysty
By ulżyć moim cierpieniom
On objął mnie silnym ramieniem
I szepnął: "Mów"
Mówiłam...
Szybko i cicho, bo mnie onieśmielał.
Poszłam do Artysty
Bo chciałam, żeby mnie ktoś wreszcie wysłuchał
I nie pamiętam niczego
Prócz Jego ust na mojej dłoni, szyi i ustach
I policzku, gdy budził mnie rano.
Poszłam do Artysty
Raz jeden w życiu, naprawdę!
I odtąd, ciągle tam chodzę
Szczególnie w tedy gdy mąż wróci pijany
Lub gdy nie wraca wcale...