Wątek: Deus le volt
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-06-2008, 16:01   #159
Milly
Administrator
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 10 Milly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnieMilly jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 349 140
Rothais była wielce ukontentowana z rozmowy z ojcem. Mrużyła z zadowolenia oczy i wolnym krokiem przechadzała się po obozie, zmierzając do swego namiotu. W myślach układała plany, snuła marzenia, oczami duszy widziała siebie odnajdującą święte, cudowne relikwie. Ach, to byłoby wspaniałe! Wszak już raz ogłoszono ją świętą. A takie relikwie mogłyby sprawić, że okryłaby się wielką sławą. Ona - pierwsza kobieta, która zdobędzie taką potęgę i władzę!

Pakowała się niespiesznie. Nie brała wielu rzeczy, postanowiła, że tym razem wygoda i piękne suknie mogą poczekać. Będzie ich miała pod dostatkiem gdy już wróci. Ileż to mogłoby potrwać? Święta wyprawa, pobłogosławiona przez samego Boga z pewnością uwinie się z taką misją raz-dwa. Po cóż więc zadręczać Sigurdę wleczeniem ze sobą kilkunastu sukien, trzewików, mazideł, pudrów, czernideł i innych barwników, tudzież balii na wieczorne kąpiele? Postanowiła również, że nie będzie brała ze sobą orszaku służek i przyjaciółek do towarzystwa. Tym razem było to posunięcie zapewniające jej jak najwięcej swobody. Wszak stara Sigurda nie będzie uganiać się za nią wszędzie i nie upilnuje jej ze wszystkim. Po co brać ze sobą dodatkową służbę, która tylko kusić będzie jej ojca do wydawania rozkazów, aby jej pilnowali lub co gorsza donosili o jej każdym kroku. O tak, Sigurda będzie zajęta różnymi pilnymi sprawunkami, jakie sama Rothais jej zleci, a panienka będzie mogła cieszyć się pełną wolnością.

Jednak Sigurda nie podzielała ani krztyny entuzjazmu swej pani. Gdy tylko dowiedziała się o wyprawie, załamywała ręce, zalewała się łzami i wszystko by dała, aby tylko pozwolono im obu zostać w obozie. Jak nietrudno się domyślić wreszcie wyprowadziła Rothais z równowagi swoim biadoleniem i sprowadziła na siebie jej ogromny gniew. Dzięki temu cały jej skromny bagaż gotowy był na czas, i skoro świt panna de Remacourt w męskim stroju siedziała na swym ogierze tuż obok ojca i wypinała dumnie pierś do przodu unosząc z zadowolenia wysoko głowę.

Nim jeszcze wyruszyli ktoś zatrzymał ich skromny pochód. Rothais zmierzyła tajemniczego rycerza surowym wzrokiem i uniosła jedną brew do góry. Na giermka nawet nie traciła czasu i swego pięknego spojrzenia.
"Edward Sprawiedliwy" powtórzyła w myśli, a w jej głowie szalone pomysły zaczęły przeskakiwać z miejsca na miejsce. Jeśli tylko ojciec pozwoli mu się przyłączyć do pochodu......
 
__________________
- Wymień różne ludy - poleciła panna Lupescu. - Już.
Zastanawiał się chwilkę.
- Żywi - rzekł. - Eee. Umarli. - Umilkł. - Koty? - dodał niepewnie.
Neil Gaiman Księga Cmentarna
Milly jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem