Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-08-2008, 22:29   #20
kitsune
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 7 kitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetnykitsune jest po prostu świetny
$: 135 533
Sierżant Christopher Lane

Lane wysłuchał uważnie słów majora. Nie zareagował, gdy ten potraktował Straffeya i Kenta jak uczniaków. Przykro mówić, ale należało im się. Zwłaszcza w przypadku Anglika nie rozumiał, co mogło zdecydować o przydzieleniu go do tej misji. Laneo’owi młody Anglik przypominał wielu oficerów, którzy choć nienajgorzej wyszkoleni, tracili głowę w sytuacji stresowej, zagrażając życiu pozostałych członków oddziału. Mało tego oficer angielskiego wywiadu, słynącego ze skuteczności na cały świat notuje sobie w najlepsze coś w swoim notesiku, uważając, że jego szyfr jest nie do złamania. Jakby nie wiedział, że w tej chwili nie ma szyfru stworzonego przez człowieka, którego by nie złamał komputer z oprogramowaniem dekryptacyjnym. Z dyscypliną tez był na bakier, dlatego Lane ucieszył się, słysząc, że zastępcą zostanie doświadczony porucznik marines.

Po ostatnich rozkazach O’hrurga udał się za panią Brief, sprawnie rozebrał się, a potem podszedł do równo ułożonego stosiku nowych ubrań. Letnie, płócienne spodnie, biały t-shirt, buty. Lane przyglądał się swojemu nowemu mundurowi. Dawno nie nosił cywilnych ciuchów. Bardzo dawno. Podniósł spodnie, obejrzał je z każdej strony. Wszystko było dla niego zbyt jasne, zbyt rzucające się w oczy. Ale major wyraźnie mówił, że będą udawać turystów. Trudno, jak trzeba to trzeba. Chris szybko ubrał się i sprawdził listę ekwipunku. Wszystko było, doskonale przygotowane i dobrane. Okroili mu co prawda ilość granatów, ale podstawę zostawili. Pozostali tez już byli gotowi. Wolf wyglądał na przybitego nowym strojem. Szorty w palmy i hawajska koszula, która nieodmiennie kojarzyła się Lane’owi z jego ostatnią popijawą z kumplami w Afganistanie, a raczej z tym, co po sobie Lane zostawił na posadzce w kiblu:

- Niezłe wdzianko, panie poruczniku. Sierżant Lane melduje się. Miło widzieć kogoś z marines w ekipie. Latałem z waszymi chłopakami na akcje. Prawdę mówią o was, faktycznie sikacie drutem kolczastym. Od 2003 do 2004 byłem w Iraku, prowincja Al-Anbar.
Christopher wyciągnął rękę w stronę porucznika.

***
Lane wyszedł z budynku i sprężystym krokiem skierował się do śmigłowca, w którym oboje pilotów już zajęło miejsca.

- Powinniśmy się jakoś nazywać. – rzekł nagle major - Powiem do was "żołnierze" – źle, bo nie wszyscy są żołnierzami, powiem „moi drodzy” – to mnie wyśmiejecie. Trza nam jakiejś nazwy z pazurem... macie pomysł?

Zaskoczony Lane uniósł głowę znad listy ekwipunku. Nazwa? Nic nie przychodziło mu do głowy. Poza nazwami gangów. Przymknął oczy jak zawsze, kiedy wracał myślami do czasów, kiedy jeszcze nie był w armii. Niech inni wymyślają nazwy. On był tylko żołnierzem. Schował listę. I oparł głowę o wibrującą ścianę w śmigłowcu. Przymknął oczy, chcą złapać choć godzinkę snu.
 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu


kitsune jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem