OGRÓD MAGNUSA
Gwen i Tom po krótkim spacerze dotarli pod dom Magnusa. Światła były zgaszone. Para szybko ruszyła w stronę ogrodu i zaczęła go przeszukiwać. Po chwili Tom znalazł okrągły kawałek żelaza o średnicy 80cm, a obok ciemną dziurę.
Więc mag ułatwił robotę. Ale czy się tam opuszczę?- myślał Tom.
Po chwili zjawiła się Gwen. Rzucał okiem na właz, po czym rzekła:
-Widzę że już znalazłeś zejście…- nagle Gwen się zaśmiała- zmieścisz się? Na pewno nie z mieczem.
Dziewczyna wzięła swój miecz w ręce, rzuciła w dół po czym sama wdzięcznie opuściła się do kanałów.
-Chyba jest tu bezpiecznie! Ale jakże tu śmierdzi…. I jest strasznie ciemno!
STRAGANY/TYLNA FURTKA
Estralin szybkim krokiem, ale kulejąc, ruszył w kierunku targowiska. Był to duży plac, podobny do kilku innych w mieści. Unosiły się tu różne zapachy, ale można w skrócie powiedzieć że capi jak z tyłka nosorożca. Zwykle były tu tłumy, ale teraz prawie nikt nie chodził pomiędzy pustymi straganami oraz zamkniętymi sklepami. Łowca po chwili znalazł jednak potrzebne rzeczy i zakupił je. Potem udał się w zaułek i przebrał w ciemne ubranie. Do kieszeni wsadził pieprz i sól, razem z kilkoma pozostałymi mu monetami. Noga nadal go bolała, ale to nic strasznego. Spytał o drogę przechodnia, po czym dotarł pod dom celu. Obszedł go i po dłuższej chwili stał na tyłach pałacu Torena.
A gdzie jest ta furtka? Nic nie było widać w ciemności… łowca przypomniał sobie słowa Magnusa: „Mała furtka…. mała ukryta furtka… ukryta za….za opuszczoną kamienicą!” Estralin rozejrzał się. Tylko w jednym budynku nie paliły się światła. Była to trzypiętrowa, obskurna kamienica. To chyba to.
POD WILLĄ TORENA
Dwójka magów szła wolnym krokiem, wymieniając pomysły na „stworzenie zamieszania”. Do celu dotarli z prawie gotowym planem. Jednak najpierw schowali się za róg i przypatrzyli bramie. Wyraźne w świetle pochodni sylwetki strażników przy bramie. Było ich dwóch. I jeszcze…. Jakieś dziwne cienie za bramą. Może strażnicy? Ale w ciemności nic nie można było dojrzeć. Salvatore naliczył 2, Arhmaran-3. Ale może być ich mniej lub więcej. Salvatore spytał:
-To jak, idziemy?
DOM UZDROWICIELA
Dreak odpowiedział magowi, a ten skinął głową.
-Zaraz powiadomię magów. Jedzenie też będzie.
Potem Dreak zasnął.
Uzdrowiciel tymczasem wyszedł z domu i udał się na posterunek Głównego Oddziału Straży Magicznej. Szumna nazwa, ale pracuje tam marnych 100 magów. Strażników jest znacznie więcej, około 500. Uzdrowiciel przekazał wersję wydarzeń Dreaka inspektorowi odpowiedzialnemu za to śledztwo, po czym wrócił do swojego domu, zostawił na stole jedzenie i znowu wyszedł.
Trybiki administracji w mieście działały powoli, ale Magnus zdołał już się dowiedzieć o jakimś wypadku kogośtam i że teraz szukają nijakiego Etalinaa. Słyszał to ze źródeł nieoficjalnych, więc imię było zniekształcone, ale mag wszystko zrozumiał. Ruszył po ściślejsze informacje. Nie można dopuścić do klęski.