| wtrąc dla Astarotha i Morcruchusa X Astaroth, Morcruchus;
Stało się. Elf nie ma zamiaru porzucać raz wypowiedzianej wojny. Desperacja – powiedział krzywy, zaczepny uśmieszek Astarotha. Odwaga, pomyślałby wojownik, obserwator. Głupota – zachichotały mgły umysłu demona. Idea – zaszemrały czyjeś wspomnienia.
Walka jest matką wszystkiego.
Krew na mieczu. Krew na twarzy. Krew na rękach. To jest śmierć? Śmierć to wilgotna ziemia, robaki w pustych oczodołach. Pogorzelisko, trupy na palach z opalonymi nogami, ludzie wiszący za ręce na drzewach służący jako cele dla strzał. Wsłuchaj się w swoją demoniczną naturę. Ona pokaże ci piękno śmierci. Piękno, którego każdy z nas zazna, po co się do niego spieszyć. Żyjesz wśród innych wartość, więc normalnie nigdy się nie zrozumiemy. Ale w tobie kłębi się ciemność. Wysłuchaj jej. Daj się jej poprowadzić w głąb życia. A potem pójdź w śmierć sam. Tam każdy idzie sam.
I ujrzałem cierń wyłaniający się z morza fioletu. Cierń złożony ze strachu, męki, rozpaczy. Strach? Słowo. To tylko słowo. Demony nie znają strachu. Legion umarł. Umarł jego strach. Męka? Wybuch, ostrza tnące ciało, wyrzuty sumienia...? Jakie ciało, jakie sumienie? Męka... jest... DLA WROGÓW!!! Rozpacz...?
Rozpacz...
...jest...
...TUTAJ!!!...
Miecz Rozpaczy uniósł się opisując zgrabne półkole. Stwierdziłeś jednak, że...
- Prawdziwie, jesteś bez serca!...
Serce Elfa zapłonęło nagle wrzącym ogniem, skurczyło się, tysiące niewidzialnych igiełek kłębiło się wewnątrz niego, kłując komory i przedsionki, aż rozkurczyło się, napuchło, jak bańka. I prysło w potężnej eksplozji.
X Waldorff;
Kapłanka słucha cię cierpliwie i z uwagą.
- Słyszałaś o kimś takim, jak Rith. Pan fioletowych mgieł. Walczymy z nim odkąd pamiętamy. I to nie tylko w tym wymiarze.
- Może zdziwi cię to, krasnoludzie, lecz wierzę ci – powiedziała.
- Wiem jak pokonać Rith’a wiem jak zapewnić Ditroid pokój. Powiedz czy chcesz mnie wysłuchać do końca.
- Chcę – zgodziła się. – Wiedz jednak, że demony, co jest prawdą, urosły znacznie w siłę od czasu, gdy się pojawiły. Każdy demon może przyjąć dowolną postać, o tym zapewne wiesz. Może wyglądać jak Starfire. Jak krasnolud. Jak Żywy Ogień. Moim zadaniem jest sprawdzić, czy ci, którzy mogą być naszymi wybawcami, nie okażą się nasza zgubą. Gdyby okazało się, że nasi zbawcy byli zdolni do zabójstwa, nie złożę w ich ręce losów naszego miasta i ludu. Dlatego sprawa zabójstwa Severyna i Ilundila musi zostać wyjaśniona. Lud się tego domaga. Przyjaciele zamordowanych się tego domagają. Ja liczę, iż otrzymam dowód waszej niewinności i będę mogła służyć wam pomocą w walce z chaosem.
__________________ I never cared before I met you
***Your Exel is my command! *** xD
Ostatnio edytowane przez Almena : 03-10-2008 o 18:43.
|