| Halandar obserwował przez chwilę mężczyzn oraz cały obóz starając się policzyć maksymalną liczbę przeciwników. Słysząc lepsze lub gorsze plany odbicia chłopaka Turyli rozmyślał czy aby na pewno są dobre. W końcu doszedł do wniosku, że najlepiej będzie po cichu pozbyć się rozgadanych facetów przy ognisku a następnie zabić resztę we śnie. Przez myśl mu nie przeszło, że taki dobry plan może się nie spodobać drużynie więc wyjawił go wszystkim.
-Myślę, że będę w stanie to załatwić.. będę potrzebował dwóch dobrze wyważonych noży oraz kogoś do pomocy w razie porażki. - mówił szeptem do drużyny.
-Przy celuję prosto w szyję mężczyzn tak by nie mogli wydać z siebie żadnego dźwięku. Potem podejdziemy i po kolei będziemy zarzynać ludzi w namiotach. - mówił spokojnie.
-Jeżeli coś nie wyjdzie to po prostu zabijemy ich jak najszybciej będziemy mogli, czyli wejdziemy na drogę ukazaną przez Durina. - zakończył patrząc na krasnoluda.
__________________ "W każdym z nas płynie ta sama, leniwa, czerwona rzeka." |