Wątek: Tacy jak ty 3
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-11-2008, 07:27   #496
hollyorc
 
hollyorc's Avatar
 
Reputacja: 1 hollyorc wkrótce będzie znany
$: 57 548
Barbak czuł się tak jakby ktoś dał mu w pysk. Nikt nie rzucił mu wyzwania, to go bardzo ucieszyło, jak mniemał ludność Ditrojd nie wątpiła w jego szczerość, albo bała się zebrać po pysku. Jednak kapłanka poddawała w wątpliwość jego słowa. Zachował swe zdanie dla siebie, nie ze względu na otaczające go włócznie czy kusze, ale z czystego szacunku dla kapłanki. A teraz na dodatek musiał udowadniać, że nie jest Elfem. Zaklął pod nosem.

Ale co było zrobić. Trzeba było podejść do tego pokoju i zobaczyć co uda mu się ustalić.

Już gdy zobaczył ciało i zniszczenia jakie zostały dokonane cała sprawa wydała mu się po prostu idiotyczna. Ktoś kto zabił tego nieszczęśnika musiał dysponować jakimś rodzajem magii, lub przynajmniej jakimiś na tyle silnymi chemikaliami, aby wywołać takie zniszczenia ciała. Ani on ani pozostali z jego świty takimi przedmiotami nie dysponowali... chyba.
Dodatkowo pozostawała jeszcze kwestia danego słowa. Przecież zaklinał się na swojego Pana, że nie popełnił tej zbrodni. Kto jak kto, ale kapłanka winna mu wierzyć.

Ale teraz to nie miało żadnego znaczenia. Musiał udowodnić, ze nie jest elfem i zamierzał to zrobić, miał nadzieje że Palladene nie pozwoli mu zejść z tego padołu w tak idiotyczny sposób.

Ork wysłuchał wszystkiego na temat pokoju, co zostało mu przekazane. I zaczął myśleć i mamrotać sam do siebie.

- Skoro ten nieszczęśnik zginął, w takich okolicznościach... moim zdaniem przedmiotu... czy jakiegoś dowodu należało by szukać w pokoju ucznia kapłanki. Jeśli był z niego taki hulaka, i jeśli to on dostał ode mnie po zębach to może u niego coś się znajdzie.

Ork ostrożnie wszedł do pokoju ucznia kapłanki.

- Panie spraw aby me myśli były jasne, a oczy bystre. Pozwól abym odnalazł to czego szukam, mimo iż sam nie wiem co to jest. Nie pozwól abym zdechł tu jak pies, choć jeśli taka jest Twoja wola przyjmę ją z pokorą.

- No dobra. Na alchemii to ja się nie wyznaje więc te dziwne naczynka z kolorowymi płynami raczej odpadają, zielniki też niewiele mi powiedzą... hmm... Szafka zdaje się być zbyt oczywista. Może w takim razie łóżko, albo regał z książkami.

Ork zaczął dokładnie oglądać szafkę, przeglądając dokładnie księgi na niej stojące. Starał się sprawdzić każdą po kolei, zaglądając kolejną i kartkują je (sprawdzając czy w księgach nie ma jakiś luźnych kartek lub przedmiotów które zostały do ksiąg włożone). Następnie zdecydował się sprawdzić lóżko i to co było pod nim. Gdy padł na kolana starał się też dokładnie przyjrzeć podłodze w pokoju. Liczył na to, że może w czasie ucieczki napastnik wdepnął w krwawe kałuż, lub cokolwiek innego i pozostawił jakieś ślady. Następnie sprawdził dokładnie to co znajdowało się pod łożem oraz przejrzał dokładnie samo posłanie. Sprawdził poduszki, kołdry... słowem cały barłóg. Starał się to robić bardzo dokładnie i szukać czegoś co nie pasowało by mu do wyposażenia standardowego lóżka. Jeśli ten młodzik starał się wychędożyć wszystko co się do tej czynności nadawało.. nie wykluczone że coś tu znajdzie.

Zastanawiało go jeszcze jedno. Oskarżono go o dwa morderstwa. A nikt go nawet nie przesłuchał. Nikt nie zapytał go gdzie w danej chwili się znajdował, co robił. Było to bardzo dziwne. Nie był śledczym i nie miał bladego pojęcia na temat sposobu wyjaśniania tego typu spraw, ale wydawało mu się że ktoś po prostu stara się go wrobić w to zabójstwo i nie przebiera specjalnie w środkach.
 
hollyorc jest offline