| Z opowieści Azmaera wynikało, że Thomas nieźle się spisał. Skoro ramię w ramię z wiatrem lodu unicestwił czwórkę napastników, z którymi on sam mógł mieć problemy oznaczało to, że słusznie postąpił przeciągając go na swoją stronę. Przeniósł się do miasta pod siedzibę zakonu, jednak skondensowana dawka bieli, wypełniająca to miejsce przytłaczała go, nie pozwalając mu wejść do środka. Rozmyte kształty i kolory upewniały go, że dobre chęci nie wystarczą by pomóc reszcie więźniów czasu i jedynym wyjściem jest szturm, gdy nagle wszystko wróciło do normy.
- Prezent od Lidraela – powiadomił go telepatycznie Azmaer
No... nie spodziewał się, by ten cichy sojusznik miał aż taką moc - wszystko układało się wręcz pięknie. Zalał odrobiną chaosu rękawicę, by lokatorka nie zodłała wyjść teraz na zewnątrz i miarowym krokiem wszedł do środka, przybierając transem kształt zakapturzonego inwalidy, jakieo udawał w trakcie turnieju. Skoro dawni zwycięscy powrócili nikogo nie powinno dziwić, że ich drużyna będzie w komplecie. A nawet jeśli, to jako Azmaer wzbudzi znacznie mniej podejrzeń, niż jako fioletowooki Astaroth
Pierwszą osobą, na którą się natknął była chimera, Kejsi. Cóż, dobrze że choć kogokolwiek znalazł. Najwyraźniej rozpoznała go i zaczęła chaotycznie opowiadać wizję, którą miała. Mówiła o tym, czego się dowiedział w planie chaosu! Ale jak... skąd ona wiedziała o tym, co się zdarzyło. Przerwał jej chwilę przed tym, jak zorientowała się o rękawicy
- Jak... skąd o tym wiesz? - powiedział, jednak doszedł do wniosku że ukrywanie tego jak jest naprawdę w niczym ne pomoże - Mylisz się, ja nie przegram. Ja JUŻ to zrobiłem, to o czym mówisz wydarzyło się kilkaset lat temu. Pamiętasz, jak pytałem cię o kontakt z Almanakh? Właśnie dlatego chciałem się z nią skontaktować, by nie przegrać tej walki po raz drugi. Cały otaczający nas świat jest błędem, urojeniem. Rith, ten z którym widziałaś jak walczę stworzył ten świat, świat w którym on rządzi fioletem. Jednak mylisz się, nazywając go Shabranigdo - on jest sto razy gorszy od niego. To czyste wcielenie ambicji, zazdrości i złej woli, które muszę pokonać. W przeciwny mrazie fiolet zaleje biel raz na zawsze niszcząc równowagę tego świata. Musimy zniszczyć ten fałszywy świat, przywrócić prawdziwy. Rith jest głupcem - tworząc własny świat pokazał nam, jakich błędów nie wolno nam popełnić. Jedynym sposobem jest zniszczenie NAS, a konkretniej wszystkich zapisków o nas. Dlatego mam do ciebie wielką prośbę - pamiętasz, gdzie się podpisałaś? W tej samej świątyni ja również się podpisałem. Mogłabyś zniszczyć oba podpisy? Ja nie zdołam się tam zbliżyć.
- Gdzie... gdzie jest Morcruchus!? – jęknęła Kejsi półszeptem. – GDZIE ON JEEEEST!? – chimera z płaczem upadła na kolana przed demonem. No nie... tylko napadów paniki mu brakowało. Morcruchus... A więc takie imię przybrał gnom po swojej zmianie. Nie mógł jej powiedzieć o jego zdradzie, że zbratał się z Rithem więc musiał umrzeć... Astaroth uśmiechnął się przyjaźnie i wyciągnął rękę do Kejsi, by pomóc jej wstać.
- Spokojnie - powiedział - Nic mu nie jest. Podarował mi tę rękawiczkę mówiąc, że demoniczna energia bardziej przyda się demonowi a sam wyruszył śladami sekty Oth-Astar by wymazać z niej nasze imiona. Jak tylko coś znajdzie skontaktuje się z nami przez mojego przyjaciela, Azmaera. Także do pełnej dziewiątki w wezwaniu może nam towarzyszyć Azmaer - jest on moim przyjacielem i na pewno z radością się zgodzi. A co z Sathemem? Nie widzę go tutaj... Udało się wam uciec bezpiecznie? Nie mogłem wam towarzyszyć bo wraz z Morcruchusem śledziłem kultystów
__________________ ,,W czasach słabości pokazuj swoją siłę.
W chwili potęgi pokaż swoją słabość"
Sun Tzu, Sztuka Wojny |