Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-12-2008, 20:45   #16
Kutak
Obsługa
 
Reputacja: 5 Kutak ma w sobie cośKutak ma w sobie coś
$: 196 232
Car Iwan „Bear” Romanow
Pochodzenie: Europa, Rosja [cecha z pochodzenia – Rosyjski Niedźwiedź]
Profesja: Monter [cecha z profesji – Cały świat jest drucikiem]
Choroba: Morbus Dexteri
Wygląd:

Rosły niczym niedźwiedź- stąd też jego pseudonim- brunet o niepielęgnowanym (chyba, że za pielęgnacje uznamy tik nerwowy w postaci podkręcania wąsa) zaroście i błękitnych oczach. Ręce ma jak bochny, ale pełne blizn i poparzeń, zarośnięte jak u jakiegoś zwierza- podobnie jest z nogami. Muskulaturą przypomina tego twardziela ze starych filmów- no, tego co kopał z półobrotu- tyle, że jest od niego jakieś 3 razy cięższy. Stary mundur, jakieś armii z zadupia poza Ameryką, nigdy nie może się dopiąć na jego sterczącym brzuszysku. Mimo to ten dziwak dba o niego jak o mało co- czyści, wyciera, pielęgnuje… I to zwykły kawałek szmaty z paroma orderami- pełno takich i ładniejszych u nas… Do tego zakłada zazwyczaj stary, ciężki, ciemnozielony płaszcz, a gdy podwinie rękawy widać pięć par zegarków- ponoć znalazł kiedyś i w sumie żal mu się rozstawać. A że w jednym działa sekundnik, w drugim minutnik, w trzecim wskazówka godzinna, w czwartym budzik, a piąty ma uroczą pozytywkę, to można uznać, iż świetnie się uzupełniają.

Liczbowo- 192 cm wzrostu, 135 kg wagi i około czterdziestki na karku. Zęby wszystkie, chociaż ponad połowa złota.

Charakter:
Dawno nie widzieliśmy tu takiego dziwaka. Pieprzy coś o swoim pochodzeniu, ponoć uważa się za cara, w sensie prezydenta takiego, jakiegoś kraju w tej całej Europie- Rosja. To ponoć ci od Kałasznikowów- a jeżeli on jest szefem producentów tych giwer to w sumie powinien być niezły gość. Nie jest.

Potrafi siąść w knajpie, wypić cały dostępny alkohol, nie odezwać się ani słowem i wrócić do swojego wozu- czy już bardziej małej twierdzy. Wydaje się spokojny, cichy, sprawia dobre wrażenie- ale każdy taki ma coś do ukrycia. Często pomoże, bez słowa coś naprawi, nie oczekując żadnej formy wdzięczności wesprze w walce z bandytami na drodze. Innym razem wieczorem w knajpie, gdy najdzie go nastrój na zabawę, może godzinami opowiadać historie śmieszne i straszne o tym, co było i co dziś znaleźć możemy w Europie, a ludzie słuchają go z fascynacją wypisaną na ich twarzach. A gdy ktoś zalezie mu za skórę, wykazuje się prawdziwie rosyjskim temperamentem- trzaśnie w pysk tak, że nieszczęśnik przez ścianę przeleci, a potem jeszcze pozostawi po dupie ślad na masce swojego samochodu. Dlatego ludzie go omijają, a samym opowieściom o jego postaci towarzyszą różnorakie historie jak to walił z karabinu zamontowanego na dachu swojego wozu do ludzi z Posterunku, bo jeden z nich wpadł na jego wóz, jak to odgryzł palec facetowi, który grając w karty postawił sporo gambli a nie miał przy sobie ani grosza, jak to z jego brzucha wyciągnięto szesnaście kul, a on nawet nie drgnął…

Ciekawa osoba.

Historia:

Większość moich kumpli twierdzi, że cała jego opowieść o życiu nie ma w sobie ni ziarna prawdy- że wymyślił to sobie na jakimś ostrym kacu, że może przyśniło mu się po przedawkowaniu Tornado. Kto by to wiedział- warto jednak coś o tym wspomnieć.

Nazywa się Romanow, jak tacy goście co kiedyś rządzili Rosją- sprawdziłem nawet w jakiejś starej książce, naprawdę tacy byli. Z tym, że tam pisało, że wybito ich co do nogi. Jego dziadka, Aleksy go wołali, ponoć znaleziono martwego przy jakimś mieście- a tu okazało się, że zwiał i przekupił paru ważniaków. A potem zaszył się gdzieś z jakąś kobitą i spłodził syna, a ten syn znowu syna. A że to jakaś wieka arystokracja, carska rodzina ponoć, to ciągle wbijali sobie do łbów te pierdoły o zemście i należnej im władzy. No i Iwanowi też tak wbili…

O swoim przybyciu do Stanów nie mówi wiele. Parę osób go widziało, przypłynął na jakiejś łodzi, dość nowoczesnej, tylko strasznie brudnej i zaniedbanej- ponoć tak teraz wyglądają oceany. Mówił dużo o oceanach, lądach europejskich, nawet o Azji i Afryce parę słów- ale tego trzeba posłuchać, bo mówi naprawdę nieźle. Tak czy inaczej zszedł z łódki jak na jakimś obrazie, ucałował ohydną glebę i ruszył przed siebie, ot tak. Później łódź wymienił na jakiś wóz z muzeum, stary ruski pancerny samochód, dostosował go do swoich potrzeb i ruszył.

Jeździ po Stanach, robi wielką rozpierduchę i gada z ludźmi jak jakiś kaznodzieja. Ale on nie prosi ich o nawrócenie się- on składa im inną propozycję. Tworzy armię- zaraz po przyjeździe, siedem lat temu, ustanowił termin ich spotkania na „za osiem lat przy Salt Lake City”. I, co najdziwniejsze, naprawdę wielu chce się do niego przyłączyć! Co jest ich zadaniem? Cóż… Chcą się przebić przez Molocha. Przez pieprzonego Molocha, by potem podróżując zasraną Alaską dostać się do Rosji i odbić ją! Czemu po ludzi przypłynął do Stanów, czemu chce przechodzić przez mroźne i pełne robotów krainy i po cholerę mu jakieś państwo- nikt nie wie. Chociaż większość po prostu uznaje go za świra.

Dlaczego zgłosił się do wyścigu? Są trzy powody. Po pierwsze- i tak jeździ po kontynencie, a tak odwiedzi parę nowych miejsc i na pewno zdoła zaciągnąć przynajmniej kilkunastu frajerów na jego wyprawę. Po drugie- nagrody. Jak wiadomo do wielkiego ataku na Molocha potrzeba też wielkich środków finansowych- ponoć trochę ma (mówią, że starym ruskim zwyczajem zakopał gdzieś pod ziemią całe tony złota!), ale to ciągle za mało… Trzecim powodem jest zaś po prostu chęć zrobienia na złość Hartingowi, staroświeckiemu Angolowi, typowemu flegmatykowi i dżentelmenowi, który podróżuje razem z Iwanem od paru dobrych lat.

Umiejętności:
- Silny jak niedźwiedź ruski
- Świetnie operuje śrutówkami i ciężkimi karabinami
- Dobry kierowca
- Monter
- Charyzma
- Pędzenie alkoholi

Harting-
Zazwyczaj gdy minie już salwa śmiechu wywołana wyglądem wysiadającego z wozu Rosjanina, przychodzi czas na kolejną- bowiem ze środka wychodzi niski, podstarzały Anglik w meloniku, z parasolką i… karabinem snajperskim. No chyba, że ma w dłoni filiżankę herbaty, do której Iwan namiętnie usiłuje dolewać samogonu.

Nikt poza nimi nie wie, jak się poznali- ale jeżdżą po Stanach chyba od zawsze. Gdy jeden strzela, drugi prowadzi. Gdy jeden pije, drugi trzyma wartę. Gdy jeden śpi… No cóż, w tak ciężkim wozie można spać spokojnie.

Harting to typowy angielski flegmatyk- wszystko robi powoli, mówi cichym i spokojnym głosem, wyraża się poprawnie i dokładnie. Kocha królową, filmy z Bondem zna na pamięć, a do tego gra na skrzypcach i ciągle zastanawia się dlaczego jego zakola powiększają się z dnia na dzień.

Ekwipunek – M40 A3 (150), 6 nabojów (18 )



Ekwipunek:

Świetnie zachowany BTR-60 (600 gambli), z 3 dodatkowymi zbiornikami paliwa (15), miotaczem ognia (20) + butla z gazem, karabin zewnętrzny - dach (10) + 3 taśmy, wypełnione opony (5), wzmocnione zderzaki (25) <- całość 710 gambli

80 litrów paliwa kiepskiej jakości (90 g) <- ruski wóz na wszystkim pociągnie

2 Obrzyny (100 g) + śrut na 30 strzalów (60 g) i 10 berenek (20 g) <- nie mogłem znaleźć w podręczniku cen śrutu i berenek, więc uznałem, że stoją po 2 g/sztuka. -> 180

Maczeta -> 15

Memoral (10 dawek) -> 60

Mały mechanik -> 25

Łącznie wydane- 1458 (500 gambli dostałem od Redki- jedziemy jednym wozem w końcu ).
 
__________________
Są ludzie, którzy mają do Kutaka wiele zastrzeżeń. Oczywiście, szanujemy ich.

Z przyczyn ode mnie niezależnych w najbliższych dniach moja aktywność na LI będzie mniejsza. Czyli nie bijcie mocno za opóźnienia.

Ostatnio edytowane przez Kutak : 03-13-2008 o 08:40.
Kutak jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem