| Santiago wziął od krasnoluda przygotowany wywar, sobie nalał piwa i podszedł do Leonarda.
-Jak się czujesz hermano?
uśmiechnął się przyjaźnie.
-Napij się, dobrze Ci zrobi. Jak w końcu dotrzemy do jakiegoś pueblo edificar porządne grzane cerveza. Ahh... jak bym napił się grzańca z miel i ziołami.
Podał Leonardowi porcję napoju przygotowaną przez krasnoluda.
-Ale brednie, ten individuo myśli że jest lepszy od nas, znałem a veces takiego jednego szlachcica. Niech będzie przeklęty, niech się orari by nie wpadł moje w łapy.
Santiago spojrzał w niebo, przez chwilę patrzył tak szukając swojego gwiazdozbioru, ale nie było go widać w tej części świata.
-Comunicar e, oczywiście jeśli nie chcesz nie odpowiadaj. Hablare, ya que chciałeś być jak on [Santiago spojrzał dyskretnie na Gilesa] czyżbyś por otra parte szlachcicem? Perdono jeśli pytam o coś o czym nie chcesz mówić, nie odpowiadaj. |