| Santiago nie był zadowolony z wylanego napoju. Spojrzał na Leonarda i odpowiedział.
-Consentimiento, ale tylko ten raz, piłeś już la hoy beber więc nic Ci nie będzie. Ale jeśli jutro krasnolud przyrządzi baber a Ty nie wypijesz, powiem mu, że go wylałeś. Ale teraz podzielę się z tobą tym.
Esrtalijczyk wskazał palcem na dzbanek piwa, przechylił spory łyk trunku i podał Leonardowi.
-Napij siÄ™, bueno zimne i gorzkawe. Heh
Santiago usiadł koło Leonarda i spojrzał w niebo.
-Spójrz, będzie lało, wieje strasznie. Ja także nie jestem szlachcicem, i chyba nie chciał bym być. Jeśli miał bym dar a luz takim nadętym pajacem...
Santiago nie dokończył, zacisnął pięści tak mocno, ze strzeliły kości.
-Wiesz a veces tener que lepiej niż niejeden z tych pyszaÅ‚kowatych cymbałów z tÃ-tulo. Familia posiadaÅ‚a kilka sklepów, depósito w porcie i galeon. Padre widziaÅ‚ we mnie nastÄ™pcÄ™, gdyby nie ten szuja Hektor, alcohólico i oszust pewnie tuliÅ‚ bym sÅ‚odkie cuerpo Catalina. Nigdzie nie widziaÅ‚em równie piÄ™knej kobiety, ach te oczy
Na twarzy szermierza pojawił się błogi uśmiech. Chwilę tak siedział w bezruchu po czym zaczął mówić dalej.
-Hektor celos tego, że zwracaÅ‚a uwagÄ™ na mnie, a gardziÅ‚a jego tÃ-tulo, zazdroÅ›ciÅ‚ padres fortuny, dobrze prosperujÄ…cych sklepów, wyobraź sobie, że ten reptiles oskarżyÅ‚ ich o handlowanie z przestÄ™pcami. Nie muszÄ™ Ci hablar co byÅ‚o dalej. kiedyÅ› znajdÄ™ sposób i equipo, z którymi wrócÄ™ do Magrity i prometer wyrwÄ™ mu ten reptileso jÄ™zor. |