Wątek: Tacy jak ty 3
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-15-2008, 20:44   #511
Mijikai
 
Mijikai's Avatar
 
Reputacja: 2 Mijikai ma wyłączoną reputację
$: 59 755
Ray'gi zajął miejsce przy stole, acz w pewnym, niewielkim oddaleniu od grupy. Wyglądało, że trafił akurat na śledztwo, prowadzone w sprawie zabójstwa wpływowej osobistości imieniem Ilundil. Założył nogę na nogę i zmarszczył czoło by wyrazić swoją dezaprobatę, ale po chwili rozluźnił się fizycznie, by postawić umysł w stan gotowości. Nie interesowało go śledztwo, gdyż nie był żadnym przeklętym porucznikiem Baenre, tylko kimś kto przybył tu w zupełnie innym celu.
Wiedział, że celem był ktoś z grupy, ale nie wiedział, który. Sięgnął ku kryształowi umysłem, by ten dał mu podpowiedź. Paradoksalnie kryształ nie okazywał chęci rozmowy z właścicielem, więc Ray'gi wrócił do swego ciała z niesmakiem. Jeśli chodziło o samą sprawę mógł ją oczywiście spróbować rozwiązać dla przyjemności jako proste ćwiczenie na umysł, nawet przez chwilę się zastanawiał nad absurdalnością tego przedsięwzięcia, ale uznał, że woli popatrzeć na żałosne próby tych niższych form życia.

Wyjął cygaro i wpierw przycinając, zapalił je. Zaciągnął się, by nastąpiło kojące odczucie, nie palił tych świństw z powierzchni. Wypuścił obłok niemiłosiernie gryzącego dymu wprost na przesłuchujących dziewczynę i paskudny uśmieszek przez chwilę pojawił się na jego twarzy. Lubił denerwować ibilithów, gdyż wtedy pokazywali właśnie apogeum swej głupoty unosząc się i grożąc. Postanowił jednak bliżej przyjrzeć się sprawie, ot tak, dla zabicia czasu.

Ray'gi był zdziwiony. Nie zaszokowany, gdyż żaden porządny drow nie powinien być zaszokowany, a w szczególności nie psionik. Oczywiście zachował beznamiętny wyraz twarzy, być może lekko tylko sugerujący znudzenie. Okazało się bowiem, że ów Ilundil był jego pobratymcą. Również drowem. Było oczywiste, że skoro układał się z mieszkańcami powierzchni nie był godzien miana mrocznego elfa. Słuchał dalej. Nie posuwał się nawet do zajrzenia w umysły obecnych, gdyż na ten zaszczyt trzeba było sobie zasłużyć. Nagle niepozorna chimera, która cały czas mówiła o obnażaniu się denata, która swoim monologiem wywołała na twarzy Ray'giego bezdenną beznadzieję, zaczęła nagabywać odpowiadającą zielarkę. Drow postanowił się w trącić:

- Może wysłuchamy co druga strona ma do powiedzenia na twoje wywody...? - nie przykładając wagi do słów powiedział - Czy może zalejemy ją lawiną upokarzających epitetów, licząc na to, że przyzna się do czegoś, czego być może nie zrobiła ? - zapytał ironicznie unosząc brwi.
 
Mijikai jest offline  
Reklama