Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-15-2008, 20:50   #96
Marchosias
 
$: 0


Poziom Ostrzeżenia: (0%)
Leonard z uśmiechem przyjął kufel od Santiego i zaczerpnął z niego duży łyki.
*Co za świństwo...*
Wysłuchał opowieści Estalijczyka, po czym oddał mu pojemnik.
-Nie dla mnie takie rzeczy, wolę... - zastanawiał się, czy warto mówić o takich rzeczach, to jakby kopać pod samym sobą dół – Jak to widzisz? Chcesz mierzyć się z, jak domniemam, szlachcicem? Na jego trenie?
Constantine wybuchnął śmiechem
-Widzę, że nie tylko ja tu jestem szalony!

-Robi się już ciemno, a pogoda nie zdaje się być przychylną – spojrzał w niebo – Wracajmy do obozu – wstał, otrzepując się z ziemi i liści, które osiadły na jego ubraniu – Podeprzyj mnie, będę udawał, że wziąłem ten nektar boskich elfów.

W obozie nie działo się nic interesującego, nie z perspektywy Leonarda. Widać było tylko kontury zarysowane czerwienią ognia.
 
  Odpowiedź z Cytowaniem