| Borlath był osobą która nie patrzyła ukradkiem. W związku z tym właśnie jemu przypadła przyjemność kontynuowania rozważań na temat przyszłej działalności elfki. A może dlatego, że on podsunął taki pomysł...
- Nie wyobrażam sobie całkowitego uśpienia ich czujności. Nawet osioł myślący... - ze względu na patrzącą mu w oczy Lilium zawahał się i zmienił określenie - ...inną częścią ciała niż głową, może mieć przebłyski inteligencji.
- Gdybyś wyskoczyła stąd świecąc gołym biustem i powiedziała, że masz ochotę na szybki numerek, to mimo, zapewne, wielkiego mniemania o sobie, mogliby coś podejrzewać.
Obrzucił biust Lilium spojrzeniem pełnym uznania. - Chociaż z pewnością byliby zachwycenie widokiem.
Spojrzał na siedzących przy ognisku bandytów.
- Wolałbym wykończyć ich z bezpiecznej odległości. Dwa rzuty nożem i po kłopocie. Ale to mogłoby się nie udać...
Znów spojrzał na Lilium. - Wszyscy wiedzą, że wypadki się zdarzają. Wszyscy też wiedzą... - zmierzył odległość miedzy sobą a Lilium i doszedł do wniosku, że jest trochę za mała - ...mam na myśli takich osiłków - wskazał głową siedzących przy ognisku - że blondynki mają pusto w głowach...
- Jeśli pojawisz się na skraju polany, z liśćmi we włosach i w szacie przybrudzonej i porozpinanej... A potem zemdlejesz efektownie acz bez słowa... Od razu pomyślą, że jakaś idiotka wybrała się sama do lasu i rzucą się ratować...
Spojrzał na szatę Lilium.
- Jestem pewien, że Turyli pomoże ci udrapować te szmatki i ucharakteryzuje cię na ofiarę wypadku. Jak tu przybiegną, to tego z lewej się zadźga, a tego drugiego obezwładni i przepyta.
- Gdyby plan nie wypalił, Halandar rzuci swoje noże - wyciągnął zza pasa zdobyty ostatnio nóż i podał Halandarowi - a potem pozostaje nam walka. Wtedy obie - spojrzał na Lilium i Turyli - trzymajcie się z dala od pola bitwy i spróbujcie uwolnić tego chłopaka.
Po chwili dodał:
- Jeszcze jedno... Dobrze by było, gdyby któryś z nich przypadkiem przeżył. Może miałby coś ciekawego do powiedzenia. Może ktoś ich wynajął? |