Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-15-2008, 23:23   #5
SG
 
SG's Avatar
 
Reputacja: 2 SG wkrótce będzie znany
$: 16 831
Ból. Krzyk. Zimno. Przeraźliwe zimno. Przez głowę Niny przelatywały zaledwie obrazy tego, co mogło się dziać przez ostatnie kilka godzin… A może to był tylko sen? Koszmar? Ludzie bez twarzy. Światło… Co to za miejsce…? Katedra? Chłód posadzki. I pieśń… śpiew niosący się echem między kolumnami, świdrujący uszy, pulsujący razem z bólem głowy. Nieme oczekiwanie.
„Jestem jeszcze sobą… czy… czy jestem niczym?”
I On… Ono. Czymkolwiek było. Mesjasz? Co?
„Nie… nie podchodź do mnie, jesteś tylko wytworem mojej wyobraźni… znam was… dobrze… znam…?”
- Kim… kim jesteś?
„Nie… nie chcę wiedzieć. Za późno…”


Słowa. Osobliwa mowa. Szatan? Czy takie twory w ogóle istnieją?
„Co to wszystko ma, do jasnej cholery, znaczyć? Jaki znowu przedmiot?”
Błysk. Czy to jakiś znak? Strach.
„Wcale nie. Wcale się nie… nie zbliżaj się! Czego ode mnie chcesz?! Odejdź!”
- Ja… obiecuję.
„Odejdź! Głód…? Nie rozumiem.”


Tętent kopyt stukających o podłogę. Stuk, stuk. Koń? Czarny ogier? Tutaj? Metalowy przedmiot. Co to, waga? Do kogo to należy? Znowu śpiew. Tekst powtarzany w kółko, jak jakaś mistyczna mantra. Dosyć już… dosyć.

***

Leżała na czymś, co z pewnością było niewygodne. Błoga ciemność zastąpiona została przez ostre światło. Nina bardzo powoli otworzyła oczy, ale nie ruszyła się z miejsca. Wszystko ją bolało – od głowy po koniuszki palców. Miała wrażenie, że tępy, pulsujący ból zaraz pozbawi ją czaszki. Leżenie na twardej, drewnianej, jak się okazało, podłodze nie bardzo się jej podobało, zdecydowała się więc przeturlać na brzuch i dźwignąć się na klęczki.
„Co to, do cholery, było?” – zastanawiała się. – „Sen czy halucynacja? Cokolwiek to było, to towar kopał nieprzeciętnie.” – stwierdziła.

Dopiero teraz uważniej rozejrzała się po pomieszczeniu. Nie była tu sama. Poza nią znajdowały się tu jeszcze trzy osoby – dwaj mężczyźni i jedna kobieta. Wszyscy nadzy, tak samo jak Rae i równie zdezorientowani. W głowie krążyły Ninie trzy imiona… Lukas, Ranald i Isabell. Trzecie z pewnością należało do dziewczyny, ale niestety Rae nie zapamiętała twarzy współtowarzyszy w chwili, gdy te imiona wypowiadano, nie mogła więc dopasować pozostałych dwóch.
„To ich widziałam…” – przypomniała sobie. – „A więc to nie mógł być sen… to się działo naprawdę. W takim razie ten drug to faktycznie było coś.”
Ktoś zadał pytanie. Kobieta. Nina potrząsnęła głową, by pozbyć się odurzenia, bez najmniejszego skrępowania wstała, lekko się przeciągając i rozmasowując mięśnie, po czym oparła się o ścianę i spojrzała z ukosa na dziewczynę.
- Hmph – parsknęła. – Po co pytasz? – rzuciła w jej stronę, unosząc brwi. – Z pewnością zapamiętałaś przynajmniej jakieś obrazy z… hmm… tamtego miejsca. W takim razie mniemam też, że zdajesz sobie sprawę z faktu, że wiemy niewiele więcej od ciebie. Mam rację? Mam.

Pusty pokój nie wyróżniał się niczym szczególnym. Zwyczajna podłoga, zwykłe okna, normalne drzwi. Jedyną rzeczą, która z pewnością tu nie pasowała, była kula. Sporej wielkości czarna, połyskliwa kula z bliżej nieokreślonego materiału. Jakby czekająca na to, aż ktoś jej dotknie, podejdzie bliżej. Dziewczyna zerknęła za okno, by zorientować się w otoczeniu. Widziała migoczące światła ogromnej metropolii, ruchliwą, roziskrzoną ulicę, nie mogła jednak dostrzec żadnych szczególnych punktów, które mogłyby zdradzić cokolwiek, co pomogłoby jej określić, w której części miasta się znajdują. Znów ktoś się odezwał. Tym razem był to jeden z mężczyzn – ten, który nie wstał. Wyraźnie szukał zaczepki. Rae zmierzyła go przeciągłym spojrzeniem, tym samym, co uprzednio Isabell, po czym uśmiechnęła się tylko, nie zamierzając komentować.

Nina ruszyła w kierunku tajemniczej kuli.
„Ciekawe, czy gdybym zrobiła sobie rozgrzewkę idąc z jednego końca na drugi, to już by było za wiele” – zastanawiała się, uśmiechając się do siebie i szła dalej.
Kiedy się zatrzymała, przechyliła głowę lekko w bok, sprawiając wrażenie zaintrygowanego dziecka, które myśli, co teraz zrobić. Po chwili odrzuciła w tył swoje czarne włosy, jakby podjęła decyzję. Oczy zabłysły jej czerwonym blaskiem i, chichocząc, położyła obie dłonie na powierzchni kuli z zamiarem popchnięcia jej, zaciekawiona co się stanie.
 
__________________
Do zobaczenia za kilka miesięcy :)
SG jest offline