| Santiago obudził się krzycząc
-HEKTOR !!!! hijo de la chingada !!!!
Zerwał się na równe nogi, kapelusz którym miał przykrytą twarz spadł na ziemię. Stał tak przez chwilę i zanim dostrzegł co się dzieje i gdzie jest, zanim opuścił senne koszmary, wszyscy stali wpatrzeni w jego postać. Nagle poczuł spojrzenia kompanów na sobie, zmieszał się trochę pozbierał szybko kapelusz wsadził go z powrotem na głowę. Miotał się chwilę zbierając z ziemi swoje rzeczy.
Po kilku chwilach nikt już go nie obserwował, a gdy krasnolud podszedł do niego mówiąc o przysiędze, Santiago położył prawą dłoń na ramieniu krasnoluda, i powiedział.
-Garnir, jesteś bravo a cauto persona. Krasnoludzki ród musi być dumny z kogoś takiego jak Ty. Masz mój rapier i nie spocznie póki ostatni z Twój adversario nie skona w boleściach. Daję Ci moje palabra. |