| Arab rozpoczął swoją wartę nieco zaspany, gdyż słowa Santiago, oraz pogoda nieco przeszkadzały mu w zapadnięciu w błogi stan snu. Przeciągnął się, ziewnął, a potem rozłożył derkę na trawie, i rozpoczął modlitwę, twarzą zwróconą w stronę świętego miasta. Potem zajął się obowiązkami w stylu gotowania itp. dziś przyrządził lekkostrawne śniadanie, a do popicia zrobił sok z gruszek. Potem obudził tych, którzy mieli wyruszyć na zwiad i wrócił do gotowania. Po czym rozlał posiłek do drewnianych misek. W końcu pobudził resztę drużyny podając im gulasz i sok do popicia. - Wiem Garnirze, wiem. Zdążyłem się przyzwyczaić do takiej kolei rzeczy. Ktoś jest inny, więc jest zły, póki dobitnie nie pokaże, że jest inaczej. - odpowiedział Arab uśmiechając się w kierunku krasnoluda i kładąc mu rękę na ramieniu. - Mam nadzieję iż Jedyny pokieruje nas ku zwycięstwu i ocalimy twoich braci i siostry. - A teraz poczekajmy aż Giles i Joseph wrócą ze zwiadu i możemy jechać. - rzekł czarnoskóry kończąc już swój posiłek, i zaczynając zwijać powoli obozowisko.
__________________ "Gdy Ci obcych ludzi trzech mówi że jesteś pijany to idź spać" - Stare żydowskie przysłowie ;)
Ostatnio edytowane przez Bulny : 03-18-2008 o 05:48.
|