Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-17-2008, 18:23   #105
Cedryk
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 3 Cedryk wkrótce będzie znany
$: 127 788
Glies warte spędził spokojnie, co jakiś czas dokładał gałęzie do ognia podsycając go. Wiedział, iż jest w miarę bezpieczny, bo widział, co jakiś czas „Wilka” lub jego oczy w blasku ogniska. Słyszał również różne dziwne odgłosy, ale wiedział, iż to normalne w Lesie Loren wszak on żył, nawet bardziej niż inne lasy.

„Pani, dlaczego każesz mnie obecnością tego szalonego przeżuwacza korzenia. Czyżby to była próba mojej wytrwałości, albo może mądrości.”

W czasie warty myśli Gilesa błądziły po ukochanych równinach i lasach rodzinnych stron.
Następnie obudził Josepha na wartę.

- Spokój zwyczajne odgłosy Lasu Loren

Giles szybko zapadł w sen. Ponownie śniła mu się scena poznania Pany Graala i „Wilka”. Jak zwykle scenę tą obserwował jakby z góry.

~ „Poranne mgły rozwiewają się nad niewielką polanką, która była świadkiem strasznych scen. W różnych miejscach, tam gdzie dopadła ich śmierć, leżą ciała eskorty Gilesa de Relian z Couronne. On sam zaś leży oparty o rozłożysty dąb. Powoli wykrwawia się, horda chaosu pozostawiła go, aby sczezł jak pies. Hałas łamanych gałęzi przywraca młodzieńcowi przytomność, niezdarnie próbuje się podnieść wspierając się na mieczu. Na polanę przedzierając się przez krzaki powoli wkracza brunatny mutant z jego barków wyrastają wężowe sploty zakończone syczącymi głowami.
Młodzieniec niezdarnie powstał oparł się o drzewo i ujął w skrwawioną dłoń broń przygotowując się do swojej ostatniej w życiu walki.
- Na Panią odejdź potworze.
Mutant ruszył niespiesznym krokiem w kierunku upatrzonej ofiary. Nagle na polanę galopem wjeżdża najpiękniejsza kobieta, jaką do tej pory widział na nieziemskim rumaku. W kierunku mutanta leci ognista strzała zbijając stwora.
Kobieta niespiesznie podjechała do rycerza z rąk jej wypłynęła energia, która uzdrowiła wszelkie ran. Młodzian zrozumiał, kto przed nim stoi.
- Czego żądasz służebnico Pani.
- Tam zawiąże się twoje przeznaczenie – powiedziała wskazując na wschód.
Giles odniósł nagle wrażenie, iż w oddali na wschodzie widzi obrzydliwą masę kotłującą się nad drzewami, zło w czystej postaci.
Świat zawirował Gilesowi w oczach i zemdlony padł na ziemię.
Amazonka szybko skierowała rumka ku mgielnym oparom, które pojawiły się na skraju lasu. Z mgły mijając kobietę wybiegł kulejąc wilk.
- Teraz twoja kolej, wiesz, jakie jest twoje zadanie – powiedziała kobieta mijając wilka.”~


Potrząsanie szybko wybrudziło go ze snu zebrał swoje sprzęty i przymocował za siodłem Blanszarda. Oporządził konia, spojrzał też czy niczego nie brakuje pociągowym.
Szybko zjadł coś, aby zaspokoić głód wiedział wszak, iż cos treściwszego będzie na nich później czekało.
W międzyczasie był świadkiem przysiąg trochę dziwił się towarzyszom, iż taka przysięgą się wiążą, sam był jednak rozsądniejszy w dawaniu ich. Lata powinności lennych nauczyły go tego.
Swoim zwyczajem jednym skokiem dosiadł konia, podjechał po kopie.
Następnie pokłusował w las.
Mgła powoli się podnosiła w lesie. Gdy Joseph zaproponował zwolnienie tępa.

- Masz rację i tak stęp naszych koni jest o wiele szybszy niż prędkość, z którą się normalnie porusza wóz, nie mówiąc o człowieku.

[Tak mniej więcej wygląda Giles tylko, że ma dodatkowo kopie i na drogę zawsze zakłada skórzany kaptur i misiurkę, hełm no i kropierz Blanszarda nie ma takich dzwoneczków.]
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nieulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 03-17-2008 o 18:50.
Cedryk jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem