Odkąd Giles i Joseph wyruszyli na zwiady minęło już sporo czasu. W tym czasie zdążyliście zwinąć obozowisko oraz napełnić wasze brzuchy strawą. Słonce szybko wzbiło się nad horyzont, rozświetlając las swym blaskiem. Mgła zdążyła już opaść, a prześwitujące promienie słońca, które wesoło zaglądały do wnętrza puszczy przez gałęzie drzew, rozświetlały trakt przed wami.
Obóz już zwinięty, pozostaje tylko czekać na waszych „zwiadowców”, ciekawe, z jakimi wieściami wrócą. Siedzicie wszyscy na polanie, Abrahim i Garnir przy ognisku, natomiast Leonardo i Santiago w pewnej odległości od nich ćwiczą swoją walkę. Wóz wyprowadziliście już na trakt, ustawiając go ku kierunkowi jazdy, abyście mogli bezzwłocznie wyruszyć.
Leonard i Santiago
Większość czasu spędziliście na wspólnej walce i doskonaleniu swoich umiejętności posługiwania się bronią białą. Nie pozostało to bez znaczenia dla waszych umiejętności. Jako iż zawsze trening przynosi jakieś rezultaty, tak było i tym razem. Pośród brzęków żelaza oprócz mięśni pracowały także wasze głowy, zapamiętując i utrwalając ruchy. Zawsze czas oczekiwania mija szybciej, jeśli ma się jakieś zajęcie. Ćwiczyliście razem ponad godzinę, po czym każdy z was zaczął odczuwać oznaki zmęczenia. Chyba dobrze byłoby zrobić sobie przerwę na coś do picia i na małą przekąskę, która uzupełni wasze siły.
( za doskonalenie waszych umiejętności poprzez trening, każdy z was otrzymuje 5 PD)
Abrahim
Czyżby rola obozowego kuchcika przypadła ci do gustu? Może odkryłeś w sobie żyłkę kulinarną, bowiem z opinii wydawanych na temat twoich potraw, wnioskowałeś, że nie były najgorszym jadłem. Nawet więcej, mogło to komuś smakować.
Siedziałeś sobie na polance i wyczekiwałeś na powrót Josepha i Gilesa. Obóz był już złożony, wszyscy byli gotowi do drogi. Obok ciebie siedział Garnir, natomiast Leonardo i Santiago urządzili sobie mały trening, a ty przyglądałeś się z ciekawością ich technice posługiwania się bronią biała.
Zastanawiałeś się także, co dzieje się u Gilesa i Josepha. Szkoda, że nie wręczyłeś jednemu pierścienia, wtedy przynajmniej widziałbyś ich na swojej magicznej mapie. Chociaż może nie byłoby najlepszym pomysłem, dawać tak wartościowy przedmiot w ich ręce. A co jeśli, któryś by go zgubił? Siedziałeś wpatrzony w niebo rozmyślając nad różnymi sprawami.
Garnir
Siedziałeś przy ognisku, zastanawiając się nad tym, kto złożył ci przysięgę, odnośnie uratowania twojego domu. Zastanawiało cię to, dlaczego inni tego nie zrobili. Chociaż może kierowali się swoimi powodami. Dla niektórych złoto jest ważniejsze niż honor. Oczywiście nikomu tak jak krasnoludowi oczy nie świecą się na widok złota. Bynajmniej dla honorowego krasnolud jednak ważniejsza byłaby przysięga.
Następnie zacząłeś przyglądać się treningowej walce swoich towarzyszy. Byłeś ciekaw, jak sprawnie byłbyś w stanie posługiwać się swoim toporkiem podczas walki z takimi przeciwnikami. Może niedługo będzie podobna okazja do treningu.
______________________
______________________
W pewnym momencie dobiegł was głośny hałas i raban. Dźwięk przypominał brzęk metalu, następnie głuche dudnienie w drewno. Odwróciliście się odruchowo, żeby zobaczyć, że hałas ten dochodzi z wnętrza waszego wozu. Przez płachtę osłaniającą wóz nie mogliście dostrzec, co spowodowało hałas. Jednak nie ustawał on, najwyraźniej ktoś lub coś buszowało po waszym wozie.
Joseph i Giles
Jechaliście konno przez las, spowity mgłą. Droga biegła na wschód. Mijał czas, a słońce wznosiło się coraz wyżej. Mgła zaczęła opadać, a wszystko dookoła rozjaśniło się. W pewnym momencie dotarliście do rozstaju dróg. Było to skrzyżowanie czterech szlaków. Z zachodniej strony przybyliście wy, trzy kolejne drogi odchodziły kolejno na północ, wschód i południe.
Zatrzymaliście się na skrzyżowaniu, zastanawiając się, którą drogę wybrać. W pewnej chwili zorientowaliście się, że oddaliliście się już znacznie od miejsca obozu. Na dojazd do skrzyżowania poświęciliście, co najmniej godzinę.
Powinniście zastanowić się teraz, co należy czynić. Czy warto jechać dalej, czy może wrócić się po kompanów czekających przy wozie. Decyzja zależy od was.