Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-25-2008, 13:30   #130
wojto16
 
wojto16's Avatar
 
Reputacja: 3 wojto16 wkrótce będzie znanywojto16 wkrótce będzie znany
$: 92 547
Cieszył się ze spotkania z towarzyszami. Szkoda było tylko tego, że nie mieli czasu dłużej pogadać. Musieli wyruszyć w podróż. Znudzony tym wszystkim ruszył ze swoimi towarzyszami. Pierwszy dzień podróży minął mu spokojnie. Tylko ten cały Shadou zemdlał, a Fusae miała strasznie opuchniętą twarz. Pewnie miała bliskie spotkanie czwartego stopnia z pszczołami.

Niestety, drugiego dnia zachował się szlachetnie, acz głupio. Usłyszał krzyki kobiet więc pobiegł razem z Kiyohisą żeby sprawdzić czy ktoś je atakuje. Okazało się, że nie było żadnego większego zagrożenia.
- Co się stało? – zapytał się. Nie widział nigdzie nic niebezpiecznego. Nagle kobiety wstały. Popatrzył na ich miny i nagle domyślił się, że w niebezpieczeństwie to jest on, a nie te dziewczyny.
- Kiyo. Wydaje mi się, że to czas na wianie – rzekł powoli drżącym głosem. Kobiety wyleciały nago prosto na nich. Garret odwrócił się i pobiegł przed siebie. Niestety, znowu potwierdziła się stara prawda, ze kobieta kiedy wpadnie w szał osiąga większą siłę niż Legendarny Sannin. Starał się jak mógł, ale i tak go dopadły. Był dżentelmenem wiec nie oddał ani jednego ciosu. Na koniec poczuł, że leci i wylądował na drzewie. Osunął się z niego bezwładnie i spojrzał na swoich towarzyszy.
- Niech to. Ci jounini są naprawdę mocni.
Patrzyli się na niego jakoś dziwnie.
- A może to chuunini?
Dalej się patrzyli.
- No dobra. Potknąłem się o korzeń i trochę się poobijałem. Kiyohisa świadkiem.

W końcu jednak ruszyli dalej i mógł zapomnieć o tej głupiej przygodzie. Najpierw musiał przez kilka godzin być niesiony przez innych. Nogi miał jak z waty i co rusz się przewracał. W końcu rozbito obóz w którym miał szansę odpocząć. Niestety, musiał najpierw odwalić swoją wartę z Fusae. Boleśnie odczuwając na sobie moc kobiety postanowił z nią nie rozmawiać . Jeszcze by go zabiła biustem. Tylko kiedy usiadł rzucił do niej okazjonalne
- Cześć.
I wrócił do czytania. Siedział cicho i spokojnie. Rozmyślał o swoim bracie i Keitaro. O co mu chodziło? Mówił, że jego brat żyje, ale mógł to powiedzieć aby Garret miał fałszywa nadzieję i nie ścigał go więcej. I dlaczego ANBU nie pozwoliło mu zobaczyć ciała? Jasne było, że ta sprawa śmierdziała. Jedynym cennym źródłem informacji może być Keitaro. Tylko gdzie on jest? Skoro nawet ANBU go nie odnalazło to jak on może? Ta tajna organizacja to był jedyny trop prowadzący do Keitaro.

Nagle uświadomił sobie coś strasznego. To było tak nagłe i niespodziewane, że aż siedział przez chwilę w bezruchu niezdolny do wypowiedzenia choćby jednego słowa. "Przeczytałem ostatnia stronę –pomyslał zdenerwowany spoglądając już tylko na tylną okładkę – Muszę wypożyczyć następny tom. Tylko gdzie jak znajdę bibliotekę? Ksoo. Ksoo. Ksoo. To najgorszy dzień mojego życia. "
Schował w twarz w dłonie. W końcu wziął się w garść.
No dobra. Jak ci nie będzie przeszkadzać to sobie chwilę potrenuję – zwrócił się do Fusae już całkiem spokojny.

Poszedł gdzieś na bok i ćwiczył taijutsu wyprowadzając kolejne ciosy na drzewo. Trzeba przyznać, że nieźle je poobijał aż w końcu skończyła się jego warta.
Zanim poszedł spać powiedział jeszcze do Fusae:
- Przepraszam za moje głupie zachowanie z tą książką. Jestem chyba po prostu przemęczony. Muszę iść spać zanim znowu coś palnę. I ładne włosy – rzucił jeszcze na koniec komplement. Właściwie to w jego mniemaniu nie były aż takie ładne, ale dobry komplement pomaga w topieniu lodów.

Ruszył do namiotu i przespał resztę nocy bez żadnych snów. Po przebudzeniu zobaczył, że Kazan, Kenji i Miroku rozmawiają ze sobą o czymś. Skończyli jednak kiedy na nich spojrzał. Miroku odezwał się:
- Przepraszam, że tak długo musieliście na mnie czekać. Później wam to wyjaśnię, teraz nie mamy czasu. Jest jakaś szansa, że dostane jakieś śniadanie? Nie jadłem nic od wieków.
- Nic nie szkodzi. Śniadanie to całkiem niezły pomysł. Ja jednak nie jestem specjalnie głodny.
Wstał, wykonał kilka przysiadów i ziewnął wyłamując palce.
- Poczekajcie chwilę. Zaraz wracam.
Szybko wyszedł z namiotu zabierajac swój ekwipunek. Odnalazł gdzieś w okolicy jezioro. Wypatrywał ryb w wodzie i rzucał w nie kunai. Potem zabierał kunaie z rybami. Kiedy już uzbierał wystarczającą ilość ryb ruszył z powrotem do obozu. Rozpalił ognisko i zaczął piec ryby nad nim. Potem zawolał towarzyszy:
- Chodźcie. Śniadanie gotowe.
Sam zjadł tylko jedną usmażoną rybę. Potem zwrócił się do Miroku:
- Z drugiej strony masz czas na śniadanie, a nie masz czasu żeby nam powiedziec o co chodzi? Mogłbyś przynajmniej powiedzieć na jaki temat rozmawiałeś z Kazanem i Ken-chanem.
 

Ostatnio edytowane przez wojto16 : 04-02-2008 o 18:14.
wojto16 jest offline