| Byli za późno. Cholera jasna byli za późno! Jak on tego nie nienawidził. Właśnie dlatego przeszedł z wydziału zabójstw do przestępczości zorganizowanej. Nie mógł zdzierżyć tego, że kiedy ich wzywali było już za późno. Oczywiście złapanie mordercy i wpakowanie go do aresztu sprawiało dużo satysfakcję, cholernie dużą satysfakcję. Chociaż czasami detektyw miał wielką ochotę zrobić jak brudny Harry i władować sukinsynowi, kule kalibru .50 w mózg. Czasami musiał sobie przypominać, że jest policjantem. Jest lepszy od tych sukinsynów. Jeszcze raz popatrzył na leżące w mieszkaniu ciała. Byli tacy młodzi, tacy młodzi a teraz nie żyję. Ale dorwę tego kto to zrobił. To był jego obowiązek. Po Nowym Yorku poruszał się, ktoś kto zabił 3 osoby i będzie musiał za to zapłacić! Chris podszedł do drzwi i popatrzył na Nicki -Słuchaj nie musisz tutaj wchodzić, nie musisz tego oglądać. - powiedział i wyjął swój telefon komórkowy wybierając numer posterunku. Kiedy tylko ktoś odebrał bez ceregieli zaczął mówić -Detektyw De Luca jestem na skrzyżowaniu 3rd Avenue i Fairmont Park way pod numerem 13. Mam tutaj trzy 10-105 - 10-105 w policyjnym kodzie radiowym oznaczało DOA. Odnalezienie ciał po przybyciu na miejsce zdarzenia. Jeżeli dyspozytor miał jakikolwiek staż zorientuje się od razu, o co chodzi. Jeżeli nie jakiś jego przełożony powinien go pogonić. Nie miał jednakże czasu czekać, aż na posterunku zdecydują co robić z takim fantem. -Przyślijcie tutaj ekipę śledczą i koronera- powiedział jeszcze do słuchawki i rozłączył się chowając telefon do kieszeni.
Był zły, nie potrzebny był geniusz psychologi żeby to zobaczyć. Szkolenie i lata praktyki, czasami czuł się bezradny, ale to zawsze mijało. Za to nie miał nic przeciwko złości, oczywiście dopóki nie zaślepiała, a pomagała mu w pracy. Była pewnym dopalaczem. Pozwalała działać kiedy inni odpadali i rezygnowali. Zapiał kaburę, do której wcześniej włożył pistolet. W końcu morderca nie wróci na miejsce tego zdarzenia. "Zabrał księgę, ale zrobił przy tym straszny bałagan. Co może oznaczać, że albo nie wiedział nigdy tej książki i szukał jej wszędzie ... chociaż to było mało prawdopodobne, albo chodziło o księgę, a rozwalił całe mieszkanie, żeby zbić nas z tropu ... lub przyszedł po coś innego, a księga była dodatkiem. Tak czy siak, musiał wiedzieć o jej wartości, w końcu inne zostały" -Poczekamy na ekipę i trochę pokierujemy ich pracą. W końcu dwójka detektywów nie jest od tego, żeby zajmować się każdym najmniejszym śladem. A księga zniknęła, co może oznaczać kłopoty ...- powiedział do dziewczyny, a po chwili wahania dodał -Przepraszam Nicole, to moja wina, że miałaś taki okropny pierwszy dzień.- mówił szczerze. Gdyby nie naciskał tak na tą księgę, to może w pierwszym dniu swojej pracy, nie zobaczyłaby takich okropności. Jeżeli miałaby się załamać, mogła to być jego wina. Wszystko było strasznie skomplikowane, niestety taka była ta praca -Nie wiem jak ty, ale ja się chyba dzisiaj będę musiał czegoś napić. Ten skurwiel, który to zrobił będzie musiał za to zapłacić ..- Włoch zamilkł na chwilę i zacisnął pięści. Uświadomił sobie, że czekała go pewnie rozmowa z rodzicami zmarłych. Jedna z najgorszych czynności jaka może przypaść policjantowi. Widzieć rozpacz ludzi, którzy stracili wszystkich. -To jest nasze śledztwo i nikt nam go nie zabierze, chcę złapać tego faceta - popatrzył dziewczynie w oczy i uśmiechnął się ponuro -Razem sobie poradzimy, nawet Starksy i Hutch nie daliby nam rady- starał się choć trochę "rozrzedzić" atmosferę, nie wiedział czy dziewczyna oglądała ten serial, ale nie było to teraz ważne, pewnie mogła się domyśleć o co chodzi ...
__________________ Ride into this world/All alone/God takes your soul/You’re on your own.
The crow flies straight/A perfect line/ On the devil’s back/Until you die.
Gotta look this life in the eye |