Dzwiwnym trafem też ostatnio oglądałem film "Człowiek w ogniu", ale nie jestem nim tak zauroczony. Pierwsza połowa była bardzo ciekawa jak dla mnie, druga może już zbyt absurdalna (typowa holywoodzka akcja, ale całkiem dobrze zrealizowana) - jest wiele nieścisłości, ale można na nie przymknąć oko. Ciekawym pomysłem wykorzystanym w filmie jest częsta zmiana ujęć, szybka zmiana filtrów, krótkie zwolnienia z przybliżeniem. W filmie przedstawiają np. równolegle czytanie instrukcji o odbiorze porwanego i ich wykonywanie - jest to dość efektowne i pozwala szybciej opowiedzieć historię. Jednak (przynajmniej w moim odczuciu) te wszystkie błyski i skoki męczą oczy. Ogólnie jeśli mam wystawiać ocenę to będzie to 7/10. Można obejrzeć i czerpać z tego przyjemność, ale nie trzeba  .
__________________ Nie chcę ukojenia, które mogłoby mi odebrać skruchę, nie pragnę uniesień, które wbiłyby mnie w pychę. Nie wszystko, co wzniosłe, jest święte, nie wszystko co słodkie - dobre, nie wszystko co upragnione - czyste, nie wszystko co drogie - miłe Bogu. |