| Elgard prychnął głośno, gdy druid wrzucił liście w płomienie. Odchrząknął i przemówił z poirytowaniem:
- Chociaż jeden rozumie, że nie jestem tylko niewolnikiem od otwierania drzwi...
Po chwili Sophie odwróciła się do was, uśmiechając się promiennie:
- Ja zostanę i uprzątnę trochę w domu. Może przygotuję dla was pokoje... W każdym bądź razie, idźcie beze mnie! - po czym wstała i ruszyła schodami na górę, machając na pożegnanie. Lysander bez słowa wpatrywał się podejrzliwie w druida, jakby zazdrosny, że to jego "pochwalił" Elgard. Nie odzywając się w ogóle, ruszył za Sophie na górę, po drodze mrucząc coś do siebie. |